Pierwszego maja zostaniemy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Nasza tegoroczna składka do unijnego budżetu wyniesie prawie 6 mld złotych. - Jest to dwie trzecie kwoty, jaką powinniśmy zapłacić, gdybyśmy wstępowali na początku roku - powiedział Piotr Maszczyk z Departamentu Międzynarodowej Integracji Gospodarczej w Ministerstwie Finansów. Budżet poniesie także koszty członkostwa w Europejskim Banku Inwestycyjnym (380 mln zł) oraz w Europejskim Banku Centralnym (74 mln zł).
Z Unii Europejskiej mamy zaś dostać prawie 14 mld zł. Są to zarówno środki z unijnych funduszy, jak i pieniądze, z których sfinansujemy dostosowanie naszych granic oraz lotnisk do międzynarodowych wymogów (tzw. instrument Schengen). Dostaniemy także przeszło 2 mld zł, co ma zmniejszyć obciążenie budżetu wydatkami na składkę unijną.
Nie wiadomo jednak, czy będziemy w stanie wykorzystać wszystkie dostępne nam środki. Pieniądze z UE dostajemy już od 1998 r., w ramach trzech programów przedakcesyjnych (SAPARD, ISPA i PHARE). Do tej pory Unia przyznała nam ok. 4,708 mld euro. - Jednak to wcale nie oznacza, że pieniądze znalazły się już u beneficjentów - powiedziała Beata Rudzka, wicedyrektor Departamentu Instytucji Płatniczej MF. - Po prostu ciągle czekamy aż spłyną faktury - dodała.
Programy unijne w większości opierają się na prefinansowaniu. Najpierw należy wyłożyć pieniądze, przedstawić faktury, a dopiero po skontrolowaniu i zaakceptowaniu wydatków beneficjenci programów dostają unijne pieniądze.
Ciągle jeszcze wpływają wnioski o pieniądze z PHARE. Do tej pory, według danych resortu finansów, wypłacono z niego 877 mln euro (na 2 mld, jakie przyznała nam UE) Z funduszu ISPA wypłacono dopiero 150 mln euro (z 2 mld). W przypadku SAPARD - niespełna jedną czwartą pieniędzy z 708 mln euro. Przyznane nam środki mogą być wypłacane jeszcze do końca 2006 roku.