Kontrakty terminowe na miedź zdrożały wczoraj w Londynie po środowym spadku ich ceny, który był największy od 7 lat. Przyczyną przeceny aż o 5,2% był umacniający się przez kilka dni dolar, co zmniejszyło popyt na ten metal ze strony europejskich inwestorów. To mogło zachęcić do wyprzedaży niektóre fundusze hedgingowe. Wczoraj natomiast pojawiła się informacja, że największy na świecie producent miedzi, chilijska spółka Codelco, wyprodukuje jej w tym roku 1,78 mln ton, a więc o 1,1% mniej niż wcześniej prognozowano. Jednocześnie lizbońska firma analizująca ten rynek, International Copper Study Group, poinformowała, że w ub.r. popyt na miedź wzrósł o 2,3%, do 15,5 mln ton, a jej wydobycie zmniejszyło się o 1%, do 15,2 mln ton. W 2002 r. nadwyżka produkcji nad zużyciem miedzi wynosiła 197 tys. ton. Po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2875 USD, wobec 2845 USD na środowym zamknięciu. Natomiast na nowojorskim rynku Comex miedź nadal wczoraj taniała, na otwarciu o 1%, gdyż po południu w Londynie dolar znowu zaczął umacniać się do euro, a inwestorzy wciąż mieli w pamięci środowy raport ISM o spadku indeksu usług w Stanach Zjednoczonych. Rzecz w tym, że w sektorze usług znajduje się tam również budownictwo, a to ten sektor gospodarki zużywa 40% miedzi.

Złoto ponownie wczoraj taniało, gdyż mocniejszy dolar zmniejszał popyt na ten kruszec. Kurs dolara rósł zaś w oczekiwaniu, że dzisiejszy raport Departamentu Pracy poinformuje o utworzeniu w lutym 130 tys. miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, po 113 tys. w styczniu. Byłby to dowód trwałości ożywienia gospodarczego w USA i zapowiedź, że tempo wzrostu nadal będzie tam bez porównania szybsze niż w strefie euro. A takie prognozy sprzyjają umacnianiu się kursu waluty, nawet mimo wciąż utrzymujących się znacznych różnic w wysokości stóp procentowych. Uncja złota z dostawą w kwietniu staniała na nowojorskim rynku Comex o 90 centów, do 391,8 USD.

Ropa naftowa też wczoraj nieco staniała, co było przedłużeniem reakcji na niespodziewany wzrost zapasów tego surowca w Stanach Zjednoczonych. Departament Energetyki poinformował też o zwiększeniu importu do USA w minionym tygodniu i to znacznym, bo o 9,2%, do 9,8 mln baryłek dziennie. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w kwietniu kosztowała po południu 32,15 USD, wobec 32,23 USD na środowym zamknięciu.