Biuro London Stock Exchange ma być zlokalizowane w Hongkongu - poinformowała giełda w oficjalnym komunikacie. Zarząd LSE bardzo liczy na ekspansję w tym regionie. Prezes Chris Gibson-Smith rusza w kwietniu w podróż do Chin, określaną jako "marketingową". Prawdopodobnie we wrześniu tydzień spędzi tam natomiast dyrektor generalny - Clara Furse.

Właśnie na chińskich spółkach zależy LSE najbardziej. Gospodarka tego kraju rozwija się najszybciej w skali globalnej (w ub.r. PKB wzrósł aż o 9,1%), a spółki, wykorzystując doskonałą koniunkturę, jedna po drugiej wybierają się na giełdę. Największą pierwotną ofertę publiczną na świecie w ub.r. przeprowadziła chińska firma ubezpieczeniowa - China Life, sprzedając akcje za 3 mld USD. Te papiery zadebiutowały na rynkach w Hongkongu i w USA. To właśnie przede wszystkim Stany Zjednoczone wybierają spółki zza Wielkiego Muru i LSE chce tę tendencję zmienić.

Ekspansja giełdy londyńskiej na Dalekim Wschodzie to dla niej z pewnością ważny strategiczny krok, tym bardziej że europejscy rywale nie próżnują. Euronext został właśnie wybrany do tworzenia giełdy w Zatoce Perskiej, Deutsche Boerse, poprzez rynek derywatów Eurex, ruszył na podbój Stanów Zjednoczonych.