Nie wróży to najlepiej przyszłości najbardziej zmiennych akcji za oceanem. Nasdaq Composite zmaga się obecnie z dwiema średnimi kroczącymi: krótkoterminową i średnioterminową. Ich utrzymanie daje szansę na wyhamowanie zniżki. Mało kto się jednak tego spodziewa. Wyceny firm technologicznych są rzeczywiście wyśrubowane i byłyby uzasadnione dopiero wtedy, gdyby ożywienie obserwowane w całej gospodarce na świecie miało trwać jeszcze co najmniej dobrych kilka lat. Inwestorzy dostrzegają wprawdzie, że coraz większe znaczenie dla wysokości zysków ma słabnący dolar. Przykładowo, NVidia aż 90% swojej produkcji sprzedaje na rynkach zagranicznych. Nie biorą oni tego jednak w kalkulacjach pod uwagę. Różnice kursowe mogą się szybko zmienić i wówczas eksporterzy to odczują.
Stany Zjednoczone
Nieco lepiej jest w przypadku mniej "technologicznych" indeksów. S&P 500, grupujący mniej więcej po równo firmy tzw. starej, jak i nowej technologii znajduje się od dwóch miesięcy w trendzie horyzontalnym. Podobnie średnia przemysłowa. Niestety, mało prawdopodobne, że rozpoczną lada chwila marsz ku górze. Wszystko za sprawą nieprzebitych oporów znajdujących się na poziomie 1170 pkt, (S&P 500) i 10 700 pkt (DJIA). Co gorsza, na wykresie powstaje niebezpieczna formacja wieńcząca zazwyczaj trend wzrostowy (podobna do potrójnego szczytu).
Rosnące ceny ropy naftowej przy dużym uzależnieniu gospodarki amerykańskiej od źródeł zewnętrznych rodzą ryzyko wzrostu inflacji i najprawdopodobniej rychłego zaostrzenia polityki pieniężnej przez Fed.
Inwestorzy poważnie potraktowali truizm, który wypowiedział Alan Greenspan na początku marca, twierdząc, że wysokie deficyty w gospodarce amerykańskiej grożą odpływem kapitału na inne rynki.