Reklama

Umowa Bazylejska - szansa i wyzwanie

W przededniu wstąpienia Polski w szereg państw członkowskich Unii Europejskiej, w środowisku polskich bankowców nie ustają dyskusje na temat szans i zagrożeń wynikających z integracji. Studium rozważań na ten temat można prowadzić na dwóch płaszczyznach. Pierwszej, regulacyjnej, związanej z koniecznością spełnienia norm wynikających wprost lub pośrednio ze stosownych dyrektyw lub innych przepisów unijnych.

Publikacja: 06.03.2004 08:54

Druga to ekonomiczna, odnosząca się do pozycji konkurencyjnej polskich instytucji kredytowych, ich spodziewanej pozycji na zliberalizowanym rynku usług finansowych.

Te dwie płaszczyzny niejednokrotnie przenikają się, ale z punktu widzenia procesu dostosowawczego polskiego sektora bankowego do standardów unijnych, dostrzeżenie tego dualizmu wydaje się nie pozbawione racji. W takim też podwójnym kontekście zostaną w poniższym artykule przedstawione główne szanse i zagrożenia dla polskiego sektora bankowego, wynikające z przyjęcia Nowej Bazylejskiej Umowy Kapitałowej na gruncie Unii Europejskiej.

Obecny kształt regulacji unijnych w zakresie funkcjonowania sektora finansowego, a w szczególności norm dotyczących adekwatności kapitałowej instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych, jest w dużej mierze oparty na dyrektywach wprowadzonych w ciągu ostatnich piętnastu lat. Młody polski sektor bankowy miał więc możliwość śledzenia ich na bieżąco. I choć nie ulega kwestii, że w ówczesnym kształcie krajowego systemu finansowego równoległa implementacja pełnego pakietu norm unijnych nie stanowiłaby sposobu na rozwiązanie jego problemów, a wręcz mogłaby doprowadzić do zwolnienia tempa jego rozwoju, stopniowo przyjmował owe normy na swój grunt. W 1993 r. w katalogu polskich regulacji nadzorczych pojawił się wymóg zachowania adekwatności kapitałowej wyliczonej w oparciu o współczynnik wypłacalności (choć pozycje zaliczone do funduszy własnych banku nie pokrywały się w pełni z definicją unijną). Proces dostosowawczy na płaszczyźnie regulacji zewnętrznych działalności bankowej nabrał tempa w 1998 r. Wiązało się to z wejściem w życie znowelizowanej ustawy Prawo bankowe i utworzeniem Komisji Nadzoru Bankowego, której kolejne uchwały potwierdzały dążenie do zapewnienia zbieżności polskich przepisów z dyrektywami unijnymi. Od 2002 r. obowiązują u nas normy adekwatności kapitałowej spójne z zapisami Dyrektywy 98/31/WE, czyli znowelizowanej Dyrektywy w sprawie adekwatności kapitałowej firm inwestycyjnych i instytucji kredytowych.

Bliski koniec

Obecnie można stwierdzić, że proces dostosowawczy regulacji nadzorczych dotyczących funkcjonowania sektora bankowego do standardów unijnych zmierza do końca. Z punktu widzenia regulacji adekwatności kapitałowej, Nowa Bazylejska Umowa Kapitałowa, której zapisy - zgodnie z trybem procesu konsultacyjnego kolejnej nowelizacji Dyrektywy w sprawie adekwatności kapitałowej firm inwestycyjnych i instytucji kredytowych - zostaną zapewne w niej odzwierciedlone. Jest to pierwszy dokument tak wysokiej rangi, w przypadku którego nie musimy "nadrabiać zaległości". Choć udział Polski w konsultacjach Nowej Umowy oraz projektu Dyrektywy ograniczony jest do głosu obserwatora (analogiczna sytuacja występuje w przypadku pozostałych krajów nie będących członkami Komitetu Bazylejskiego i Unii Europejskiej), należy docenić fakt zaproszenia polskich banków do kolejnych wersji badań ilościowych. Mają one na celu określenie wpływu Nowej Umowy na wielkość wymogów kapitałowych (Quantitive Impact Study), oraz skierowaną do KNB prośbę o zgłaszanie uwag i komentarzy. Sytuacja taka sprawia, że możemy - jako sektor bankowy - czuć się uczestnikami tego procesu. Fakt, że zdecydowana większość polskich banków, do których GINB adresował w listopadzie 2002 r. zaproszenie do wzięcia udziału w ostatnim badaniu ilościowym (tzw. QIS 3), odpowiedziała na nie - w połączeniu z liczbą seminariów i konferencji poświęconych temu tematowi - jest najlepszym dowodem zrozumienia wśród polskich bankowców wagi zagadnień składających się na pakiet Nowej Umowy.Najważniejszy jest wymóg

Reklama
Reklama

kapitałowy

Kluczowym wątkiem dyskusji wokół nowych propozycji Komitetu Bazylejskiego jest oczywiście wielkość wymogu kapitałowego. Ustalany jest on w oparciu o nowe kryteria oceny ryzyka aktywów i zobowiązań pozabilansowych ważonych ryzykiem, oraz uwzględnienie konieczności utrzymywania funduszy własnych z tytułu ryzyka operacyjnego. Zarówno znowelizowane podejście do pomiaru ryzyka kredytowego, jak i przyjęte rozwiązania w zakresie wyznaczania wielkości ryzyka operacyjnego, skonstruowane są w formie pewnego wachlarza dostępnych wariantów. W przypadku ryzyka kredytowego bank może stosować metodę standardową, określającą wagę ryzyka aktywów w zależności od oceny zdolności kredytowej dłużnika, nadanej przez uznaną agencję ratingową. Może też skorzystać z metody opartej na wewnętrznych ratingach, w ramach której waga ryzyka nadawana jest wewnętrznie, na podstawie zaaprobowanych przez jednostkę nadzoru bankowego systemów oceny ryzyka niewykonania przez klienta zobowiązań kredytowych. W przypadku ostatniego wariantu, po spełnieniu dodatkowych wymogów minimalnych, możliwe jest otrzymanie przez instytucję kredytową pozwolenia na stosowanie wewnętrznych szacunków wartości przyjętych zabezpieczeń, wielkości ekspozycji kredytowej utraconej na wypadek zajścia zdarzenia niewykonania zobowiązań przez dłużnika bądź też efektywnego okresu pozostającego do spłaty należności. Bank może następnie wykorzystywać te wielkości do wyznaczenia wymogu kapitałowego z tytułu danego zaangażowania kredytowego. Ryzyko operacyjne także można mierzyć w sposób prosty i nie wymagający dużego nakładu pracy i środków technicznych (jako określoną część dochodu brutto całego banku, względnie części dochodu brutto generowanego w określonych obszarach biznesowych), lub też w oparciu o wyliczane wewnętrznie parametry określające wielkość potencjalnej straty operacyjnej.

Bank ma wybór

Możliwość wyboru przez bank właściwej dla stopnia swojego zaawansowania technicznego i metodologicznego metody pomiaru ryzyka jest powieleniem schematu zaproponowanego przez Komitet Bazylejski w 1996 r. w odniesieniu do wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka rynkowego. Tym razem również zastrzeżono konieczność spełnienia określonych standardów minimalnych w celu otrzymania zezwolenia na szacowanie wymogu kapitałowego w oparciu o wyliczane wewnętrznie parametry ryzyka. Komitet Bazylejski zachęca banki do stosowania metod opartych na indywidualnych miarach ryzyka. Zakłada jednocześnie, że będą one dążyć do spełnienia wspomnianych standardów. Wymierny bodziec miałyby stanowić ulgi w wymogach kapitałowych, wynikające z odpowiedniej kalibracji wagi ryzyka w metodzie opartej na ratingach wewnętrznych, by była ona konkurencyjna względem metody standardowej. Wyniki wspomnianego badania ilościowego dowodzą, że w skali globalnej, stosowanie bardziej zaawansowanych metod pomiaru ryzyka przekłada się na relatywnie niższy wymóg kapitałowy.

Wymogi wzrosną

Z wyników tych badań płynie jednak jeszcze jeden, z naszej perspektywy niepokojący wniosek. W przypadku krajów wschodzących gospodarek, takich jak Polska, wymogi kapitałowe w ujęciu średnim rosną, w porównaniu z obecnie stosowaną metodologią opartą na kryterium przynależności państwa pochodzenia do grona państw UE, OECD lub będących stroną porozumienia GAB.

Reklama
Reklama

W przypadku metody standardowej, instytucja kredytowa, posiadająca należność wobec polskiego rządu lub NBP, będzie musiała najprawdopodobniej przypisać jej wagę ryzyka 50%, zamiast 0% stosowanej obecnie. Komitet Bazylejski zakłada w tym przypadku pewną opcję pozwalającą na redukcję wagi ryzyka w takich przypadkach (denominowanie i refinansowanie należności w walucie kraju). W procesie konsultacji nowelizacji Dyrektywy w sprawie adekwatności kapitałowej firm inwestycyjnych i instytucji kredytowych, Komisja podkreśla jednak dążenie do likwidacji na szczeblu wspólnotowym jak największej liczby opcjonalnych rozwiązań, pozostawionych przez Komitet Bazylejski w kompetencji jednostki nadzoru krajowego. Z tego powodu należy się raczej spodziewać likwidacji wyżej wspomnianej "furtki". Zmiana wagi ryzyka będzie skutkować koniecznością alokacji większej ilości kapitału z tytułu tych operacji oraz - w związku z oczekiwaniami inwestorów - wyższej premii za ryzyko. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku polskich banków. Praktyka agencji ratingowych typu Standard&Poor?s, Moody?s lub Fitch wskazuje, że banki w danym państwie będące w najlepszej kondycji mogą liczyć na identyczny rating, jak rząd centralny tego państwa. Ponieważ zazwyczaj to właśnie te banki nastawione są na ekspansję i aktywne działanie na rynkach zagranicznych, można założyć, że waga ryzyka posiadana przez konkurencyjne banki krajów UE pozostanie na poziomie 20% (wszystkie kraje Unii posiadają rating lepszy niż A-). Również banki z części krajów kandydackich (Cypr, Czechy, Malta, Estonia, Węgry i Słowenia) będą mogły, ze względu na rating rządu centralnego, liczyć na posiadanie wagi ryzyka na poziomie 20%. Należności wobec polskich banków, ze wspomnianych wyżej powodów, od momentu wejścia znowelizowanej Dyrektywy w życie, będą się najprawdopodobniej wiązać z wagą ryzyka 50% (obecnie perspektywa S&P?s wobec ratingu długu emitowanego przez rząd RP na poziomie BBB+ jest negatywna). Ze względu na brak upowszechnionej w Europie kultury ratingu nie należy się spodziewać, by przedsiębiorstwa, poza dużymi koncernami międzynarodowymi, posiadały rating umożliwiający redukcję wagi ryzyka z poziomu 100%. Konieczność utrzymywania wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka operacyjnego zwiększy wyraźnie koszt kapitału alokowanego z tytułu wyżej wymienionych transakcji. W skali ogólnoeuropejskiej, wyraźny bodziec do rozwoju powinna otrzymać bankowość detaliczna, w tym oferta skierowana do nabywców nieruchomości i małych przedsiebiorstw.

Zagrożenie dla konkurencyjności

Wzrost wagi ryzyka w metodzie standardowej (a prawdopodobnie również w przypadku stosowania metody opartej na ratingach wewnętrznych) wobec należności od polskich podmiotów jest jednym z negatywnych sygnałów w analizie perspektyw pozycji konkurencyjnej polskich banków, na tle szeroko rozumianej Europy. Zagrożeń jest więcej, a pojawiają się one w przypadku rozważań poziomu dostosowania polskiego sektora bankowego do standardów UE na płaszczyźnie ekonomicznej. Polski system bankowy, w obecnym kształcie i środowisku działalności, funkcjonuje ledwie 15 lat. Ten okres wydaje się niewystarczający do nadrobienia wyraźnej luki w rozwoju systemowym, w porównaniu z takimi państwami jak Niemcy lub Francja. Nie udało się, jak dotychczas, stworzyć w Polsce solidnych i uznanych w skali międzynarodowej marek bankowych, ale nie udało się to również np. w Czechach i na Węgrzech. Stagnację przeżywa rynek kapitałowy, a w szczególności giełda papierów wartościowych. Zauważalny jest brak funduszy poręczeniowo-gwarancyjnych i relatywnie niewielki zasięg działalności instytucji ubezpieczających kredyty eksportowe. Tej luki najprawdopodobniej nie uda się nadrobić w ciągu najbliższych lat. A na pewno nie uda się jej nadrobić bez wydatnego wsparcia ze strony właściwych organów władzy państwowej. Te braki będą rzutowały na jakość i efektywność wszystkich zmian zachodzących w sektorze bankowym, w tym nowych propozycji w zakresie adekwatności kapitałowej.

Nowa Bazylejska Umowa Kapitałowa jest szansą i wyzwaniem dla polskich banków, ale nie jest sposobem na rozwiązanie wszysytkich jego problemów. Tym samym nie wystarcza do odpowiedzi na pytanie o miejsce polskich banków w Europie. Na gruncie europejskim Nową Bazylejską Umowę Kapitałową należy postrzegać jako element szerszej całości - jej głównym zadaniem jest wzmocnienie stabilności sektora finansowego i zapewnienie szans uczciwej konkurencji. Niemniej jednak, jest to jeden z elementów strategii rozwoju sektora finansowego w ramach Strategii Lizbońskiej. Projekt nowelizacji Dyrektywy w sprawie adekwatności kapitałowej firm inwestycyjnych i instytucji kredytowych kładzie szczególny nacisk na rozwój metod wewnętrznego zarządzania ryzykiem finansowym i operacyjnym. Dla dużych banków zachodnioeuropejskich to szansa na nawiązanie rywalizacji z amerykańskimi instytucjami finansowymi. Z perspektywy Polski, jest to warunek niezbędny do dotrzymania kroku bankom europejskim i możliwość podjęcia walki o ochronę własnej pozycji na rynku. Zaawansowane metody pomiaru ryzyka będą się bowiem wiązać nie tyle z niższym wymogiem kapitałowym (ex ante nie można przecież być tego pewnym); ich największą zaletą jest upowszechnienie najlepszych standardów, pozwalających na poprawę jakości portfeli kredytowych. Bez Nowej Bazylejskiej Umowy Kapitałowej dochodzenie do tych rozwiązań byłoby niezwykle trudne i możliwe tylko w indywidualnych przypadkach. Nowa Umowa, dzięki swojej uniwersalności, promuje nową jakość w zarządzaniu ryzykiem finansowym i kapitałem bankowym w skali międzynarodowej. Jest to niezwykle istotne również w obliczu globalnych i lokalnych zagrożeń makroekonomicznych.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Autor jest pracownikiem Banku BPH SA i wykładowcą Polsko-Niemieckiego Forum Akademickiego przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Opinie i interpretacje przedstawione w niniejszym artykule stanowią wyraz poglądów autora i nie powinny być utożsamiane ze stanowiskiem którejkolwiek z powyższych instytucji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama