- Ta zmiana (zróżnicowanie stawek ubezpieczenia - red.) może przynieść efekt odwrotny od oczekiwanego - ocenił Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC. - Tym efektem może być wzrost bezrobocia.
Jego zdaniem, przepisy uderzą w grupę przedsiębiorców o średnich dochodach, którzy są zwykle motorem rozwoju gospodarki. Ci z nich, których działalność jest teraz na granicy rentowności, po podwyżce składki na ZUS, zapewne zdecydują się na poszukiwanie pracy etatowej. Ponieważ w przeważającej większości są ludźmi bardziej obrotnymi niż obecni pracownicy, wyprą z rynku pracy tych ostatnich. Byli "etatowcy" nie podejmą jednak działalności gospodarczej, tylko zasilą armię bezrobotnych.
BCC za niesprawiedliwą uważa ponadto zasadę liczenia składki na ZUS, według podatku dochodowego z poprzedniego roku. - Jeśli ktoś teraz ma zysk, a w następnym roku wygeneruje stratę, to jak sobie poradzi? - pytał retorycznie Zbigniew Żurek.
- Ta propozycja narusza zasady dialogu społecznego - twierdzi Marek Goliszewski, prezes organizacji. - Ratowanie budżetu tą drogą jest nie do przyjęcia.
BCC oraz trzy inne organizacje przedsiębiorców wystosowały w ubiegłym tygodniu do Jerzego Hausnera list, w którym domagają się przerwania prac nad ustawą i podjęcia dyskusji na jej temat.