DIW uważa, że w bieżącym kwartale gospodarka niemiecka wzrośnie o 0,1%, choć w poprzednim raporcie prognozował zwyżkę PKB o 0,4%. W ostatnim kwartale 2003 r. przyrost produktu krajowego brutto osiągnął 0,2%. "Nie widać, żeby gospodarka wyraźnie przyspieszała. Raczej powolnie wydobywa się ze stagnacji" - napisali eksperci berlińskiego instytutu w nocie do raportu.
Wśród negatywnych czynników, które wpłynęły na obniżenie prognozy, można wymienić styczniowy spadek zamówień w niemieckich fabrykach i obniżkę produkcji przemysłowej. Ponadto w lutym, drugi miesiąc z rzędu, rosło bezrobocie (jego stopa wynosi teraz 10,3%) i spadało zaufanie przedsiębiorców. W okresie świątecznym sprzedaż detaliczna była aż o 25% niższa niż rok wcześniej.
Prognoza DIW stawia pod znakiem zapytania przewidywania niemieckiego rządu, które mówią o 1,5-2-proc. wzroście gospodarczym w Niemczech w 2004 r. Banki inwestycyjne nie są już tak optymistyczne. Na przykład Morgan Stanley w tym miesiącu obniżył prognozę z 2,1% do 1,8%. Jeszcze bardziej sceptycznie na niemieckie perspektywy zapatruje się inny bank z USA - Lehman Brothers, który przewiduje, że PKB naszych zachodnich sąsiadów wzrośnie w tym roku o 1,4%.
DIW sporo miejsca poświęca też cięciom podatkowym ogłoszonym przez kanclerza Gerharda Schroedera, które weszły w życie od stycznia i mają pozostawić w kieszeniach obywateli ok. 15 mld euro. Według instytutu, na razie nie widać żadnych sygnałów, że to posunięcie w jakikolwiek sposób napędza ożywienie. Gospodarka rośnie przede wszystkim napędzana eksportem i nie szkodzi w tym nawet 21-proc. wzrost notowań euro wobec dolara od początku 2003 r.