W złych nastrojach kończą giełdowy tydzień inwestorzy na światowych parkietach. W przypadku wielu głównych indeksów okazał się on bowiem najgorszy od ponad 5 miesięcy. W ciągu zaledwie 4 sesji DAX czy S&P 500 straciły tyle, na ile wcześniej musiały pracować przez ponad miesiąc. Sygnał sprzedaży na amerykańskim indeksie pojawił się na początku tygodnia. We wtorek po otwarciu z luką bessy, rynek znalazł się poniżej linii trendu wzrostowego. W trakcie kolejnych godzin wykonał niewielki ruch powrotny do niej, po czym szybko wrócił do dynamicznej przeceny. Kolejne dni przyniosły następne, niekorzystne dla posiadaczy akcji sygnały, jak np. wybicie w dół z trwającej od stycznia konsolidacji.
Kupowanie akcji w obecnej sytuacji wydaje się nieuzasadnione. Krótkoterminowa przewaga niedźwiedzi jest wyraźna i to z nimi należałoby się bratać w najbliższej przyszłości. Poważniejsze ryzyko dla posiadaczy krótkich pozycji pojawi się, jeżeli indeks zdoła powrócić powyżej 1135 pkt. Pokonany zostanie wtedy opór wyznaczany przez lokalny dołek ukształtowany na przełomie stycznia i lutego oraz przez połowę korpusu wysokiej czarnej świecy z 10 marca. Będzie to świadczyło o tym, że słabość byków była tylko chwilowa i powrócą szanse na kolejny test strefy oporu rozciągającej się od 1160-1170 pkt. Do chwili kiedy notowania będą się znajdowały poniżej 1135 pkt, pesymiści powinni czuć się bezpiecznie. Wiele wskazuje na to, że krótkoterminowy trend spadkowy powinien trwać przynajmniej do osiągnięcia 1050-1060 pkt.
Jeżeli przecenie nie zdołają się oprzeć byki na rynku japońskim, to grozi im zanegowanie średnioterminowego sygnału kupna, który wygenerowany został na ostatniej sesji lutego. Tego dnia Nikkei 225 wybił się w górę z odwróconej głowy z ramionami. Układ ten, jako że pojawiła się po wzrostach, należy uznać za formację kontynuacji korzystnej tendencji. Zapowiadała ona zwyżkę do przynajmniej 12 500 pkt. Stanowiąca wsparcie linia szyi znajduje się na wysokości 11 100 pkt. 300 pkt niżej popyt powinna mobilizować także linia trendu wzrostowego.