Dane GUS o inflacji są podwójnie zaskakujące. Przede wszystkim urząd skorygował wartość wskaźnika zmiany cen w styczniu. Ostatecznie wyniósł on 1,6% wobec 1,7% - według danych wstępnych - a więc mniej niż w grudniu (1,7%). Poza tym - inflacja w lutym nie zmieniła się, choć według większości prognoz można było oczekiwać jej wzrostu. Dlaczego?
- GUS jak co roku zmienił wagi poszczególnych towarów i usług, na podstawie których liczona jest inflacja - wyjaśnił Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - Stąd niższa inflacja w styczniu i brak zmian cen w lutym. Jednak, nawet pomimo tych zmian, widać, że w polskiej gospodarce nie występuje presja inflacyjna - dodał.
Wskazał, że w lutym rosły ceny paliw, energii i żywności, a więc towarów, które nie są uzależnione od popytu. A te, na których ceny ma wpływ popyt, staniały - a więc przede wszystkim obuwie i odzież.
Ekonomiści, mimo dobrego początku roku, jeszcze nie zmieniają prognoz. PKO BP spodziewa się inflacji na koniec roku zbliżonej do 2,5%, a bank Pekao - 2,7%.
- Ceny mogą pozostać stabilne do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista banku Pekao. - Potem zacznie się ruch na rynku żywności, a pod koniec roku pojawi się presja popytowa.