Kurs rubla wzrósł wobec dolara w wyniku oczekiwań, że po wyborach bank centralny Rosji nie będzie już tak często interweniował na rynku walutowym i w najbliższych miesiącach pozwoli na większe wahania. A bez presji banku kurs rubla będzie rósł, bo wciąż utrzymują się wysokie ceny ropy naftowej, głównego towaru eksportowego Rosji. Bank centralny będzie też musiał ograniczyć dodruk rubli na kupowanie dolarów, by osiągnąć zaplanowany na ten rok spadek inflacji z 12% do 10%. W ub.r. rubel umocnił się o 9% do dolara, a w tym już o 3,4%. W ub.r. Rosja odnotowała też rekordowy napływ inwestycji zagranicznych, prawie 30 mld USD.
- Inwestorzy mają dużo gotówki i po wyborach mogą ruszyć z nią na giełdę - powiedział agencji Bloomberga Coast Sullenger z genewskiej firmy Lombard Odier Darier Hentsch, zarządzającej 350 mln USD we wschodnioeuropejskich papierach. Do funduszy akcji i inwestujących w tym regionie wpłynęło w tym roku miliard dolarów, najwięcej od 1997 r. 40% środków instytucje te lokują w rosyjskich akcjach. Indeks RTS zyskał wczoraj ok. 1%.
Amerykański bank inwestycyjny Morgan Stanley & Co. podniósł prognozę tempa wzrostu gospodarczego Rosji do 6,3% w tym roku i 5% w przyszłym. Wcześniej przewidywał odpowiednio 5,5% i 4,5%. Lepsze rokowania dla Rosji są m.in. wynikiem podniesienia przez ten bank średniej ceny ropy naftowej do 30,4 USD za baryłkę w tym roku, z 26,9 USD.
Władimir Putin w programie wyborczym wyznaczył jako cel podwojenie w ciągu dekady produktu krajowego brutto. Oznaczałoby to wzrost gospodarczy w tempie 7,2% rocznie przez 10 kolejnych lat. W ub.r. PKB Rosji wzrósł o 7,3%. Putin zapowiadał też wyższe opodatkowanie firm naftowych i gazowych, by stopniowo, ale stale podnosić poziom dobrobytu Rosjan. Jednym z głównych haseł Putina jest reforma administracyjna postrzegana jako ograniczenie liczby stanowisk urzędniczych i urzędniczych kompetencji. Pierwszym krokiem było zmniejszenie liczby ministerstw z 30 do 17.