Przez wiele lat sporo napisano (także i tym piórem) o zaletach promowania nawyku oszczędzania i długoterminowego inwestowania. Politycy okazywali się jednak odporni na racjonalne argumenty. Ale oto mamy kolejną szansę. Wszystkim - inwestorom, przyszłym emerytom, domom maklerskim, prywatyzowanym spółkom i resortowi skarbu - na dobre wyszłoby rozszerzenie planowanego programu Indywidualnych Kont Emerytalnych. O co chodzi? Przypomnę: mowa o specjalnych rachunkach inwestycyjnych, na których mielibyśmy lokować w papierach długoterminowo (minimum na pięć lat) ograniczoną rocznie kwotę i korzystać z przywileju niepłacenia podatku od dochodów kapitałowych. Konieczność usprawnienia ślimaczącej się prywatyzacji i plany sprzedaży akcji co najmniej paru dobrze rozpoznawalnych firm państwowych są okazją do tego, by rozwinąć program IKE.
Upowszechnienie Indywidualnych Kont Emerytalnych, zarówno w wersji planowanej (ze skromnym górnym limitem corocznych inwestycji), jak i - lepiej - ewentualnie rozszerzonej (z wyższym limitem) przyniesie wymierne korzyści dla wszystkich. Oto dlaczego:
Dla resortu skarbu: - ułatwienie prywatyzacji spółek - możliwość wsparcia kampanii promocyjnej przez zwrócenie uwagi na korzyści związane z kupnem akcji spółek w ramach IKE.
Dla prywatyzowanych spółek: - wielka szansa na pozyskanie długoterminowych i wiernych akcjonariuszy, także poza samym IKE - oczywiście pod warunkiem uzyskiwania dobrych wyników finansowych, przestrzegania zasad Corporate Governance i prowadzenia profesjonalnych, przyjaznych dla akcjonariuszy programów lojalnościowych.
Dla inwestorów: - zero prowizji przy kupnie papierów na rynku pierwotnym,