Kolejne posiedzenia nadzwyczajnej komisji zaplanowano tak, aby w połowie przyszłego tygodnia zakończyła ona prace nad pierwszym z projektów. Jak wyjaśnił Wiesław Kaczmarek, chodzi o to, aby ustawę o promocji zatrudnienia przegłosować jeszcze przed 1 maja. Umożliwi to Polsce skorzystanie z pieniędzy Europejskiego Funduszu Socjalnego, którego celem jest walka z bezrobociem w krajach członkowskich. Budżet funduszu na lata 2000-2006 wynosi ok. 60 mld euro.
Następnie kolejno mają być opracowywane dwie następne ustawy z tzw. zimowego pakietu, będącego częścią planu Hausnera, które Sejm przekazał do komisji na początku marca: ustawy o świadczeniach przedemerytalnych oraz o zmianie ustawy o rentach i emeryturach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zgodnie z ministerialnymi projektami, łączne oszczędności z tytułu wprowadzenia tych trzech ustaw mają wynieść ok. 13 mld zł.
Ustawa o promocji zatrudnienia przewiduje m.in., że część kosztów związanych z wyposażeniem miejsc pracy dla bezrobotnych znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji, składkami na ubezpieczenie społeczne oraz wynagrodzeniem będą ponosić samorządy. Właśnie z budżetów samorządów refundowano by koszty przejazdów i zakwaterowania tych bezrobotnych, którzy zdecydowaliby się na pracę poza miejscem stałego zamieszkania.
Plan Hausnera, zgodnie z rządowymi zapowiedziami, miałby dać ponad 50 mld zł oszczędności w wydatkach socjalnych i administracyjnych. W efekcie jego wprowadzenia mielibyśmy uniknąć przekroczenia konstytucyjnej granicy 60% długu publicznego do PKB. - Jeżeli nie uchwalimy programu jeszcze w tym roku, to skutki niezahamowania pewnych procesów mogą być dla budżetu opłakane, choć ujawnią się dopiero w 2006 czy 2007 roku - powiedział Wiesław Kaczmarek.
Z kolei prezes NBP Leszek Balcerowicz wezwał wczoraj do pogłębienia oszczędności, jakie miałby przynieść plan Hausnera. - Oceniam ten plan jako bardzo potrzebny i idący w dobrym kierunku. Dobrze byłoby, gdyby w trakcie prac sejmowych ten plan był umacniany, uzupełniany o kolejne propozycje, przede wszystkim redukcji wydatków, a nie osłabiany - stwierdził L. Balcerowicz w rozmowie z PAP.