Reklama

Budowlańcy, łączcie się

Z wicepremierem Markiem Polem rozmawia Konrad Krasuski

Publikacja: 17.03.2004 08:47

Panie Wicepremierze, będziemy mieli VAT 22% na materiały budowlane. Dlaczego?

Jeżeli chodzi o podatek VAT, w Unii Europejskiej obowiązują dość ścisłe reguły. Zdarzają się odstępstwa, ale muszą być wynegocjowane. My negocjowaliśmy okres przejściowy na VAT w budownictwie mieszkaniowym w bardzo trudnych warunkach i pod wielkim napięciem, uzyskując najwięcej z całej kandydującej Dziesiątki. Dostaliśmy prawo stosowania do 2007 roku 7-proc. stawki VAT na gotowe mieszkania, gotowe domy (czego nie uzyskał nikt oprócz nas), na usługi budowlane, na działki, na prace związane z infrastrukturą. Więc wszystko, co jest w mieszkaniu bądź w nowo powstałym domu i zostało razem z tym mieszkaniem dostarczone nabywcy, obciążone jest stawką 7% do końca 2007 roku. Natomiast po roku 2007 będziemy mogli skorzystać z obniżonych stawek pod warunkiem, że budowa realizowana będzie w ramach budownictwa społecznego.

Co to oznacza dla tych, którzy sami chcą zbudować mieszkanie?

Jeżeli robią to przez firmę, to skala obciążenia VAT-em praktycznie się nie zmieni. Jedynym problemem po wejściu do UE będą budowy realizowane tzw. systemem gospodarczym. Tej sprawy - jak już wielokrotnie zapowiadałem - będzie dotyczyć projekt ustawy, który zostanie zgłoszony przez rząd. Nowa ustawa obejmie mechanizmem zwrotu podatku wszystko, co będzie budowane tą metodą. Zwrot nastąpi po zakończeniu budowy, jeśli zostaną przedstawione wszystkie rachunki - aby wiadomo było, że z cegły wybudowano dom, a nie zakład przemysłowy.

Nowe regulacje obejmą wszystkie budowy, rozpoczęte po 1 maja, ale niekoniecznie muszą w tym dniu wejść w życie. Prawo podatkowe, jeśli jest korzystne dla obywatela, może działać wstecz. Jeżeli więc ta ustawa wejdzie w życie po 1 maja, dotyczyć będzie wszystkich budowli realizowanych już od momentu akcesji.

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy twierdzą, że mechanizm zwrotu VAT nie będzie prosty. Czy nie można było od razu skorzystać z obniżonych stawek, obejmując całe budownictwo mieszkaniowe programem budownictwa społecznego?

Moim zdaniem, w tej sprawie królują pomyłki i nadużycia. Jedni się mylą, drudzy oszukują. Nie ma możliwości aby napisać że coś jest mieszkaniem budowanym w ramach programu społecznego i stworzenia dzięki temu możliwości, że jeden kupowałby cegłę taniej, bo na budownictwo społeczne, a ktoś inny kupowałby tę samą cegłę, płacąc drożej. Takie rozwiązanie nie istnieje. Wprowadzenie szerokiej definicji budownictwa społecznego, forsowane przez naszych opozycjonistów, nie rozwiązywało żadnego z problemów. Nakładało tylko na wszystkie mieszkania budowane ze stawką 7% dodatkową definicję mieszkania społecznego.

Sam zwrot podatku wystarczy, aby ceny nie wzrosły. Czy jest utrudnieniem dla inwestora - niewątpliwie. Ale w pewnym momencie zdecydowaliśmy się na wejście do Unii Europejskiej. Mogliśmy pozostać poza Unią, z 7-proc. VAT-em i bez kłopotów z rozliczeniem podatku...

Co stanie się z polskimi przedsiębiorstwami budowlanymi, które po wejściu do UE mogą przegrywać przetargi na usługi budowlane, bo są słabsze od unijnych konkurentów?

To generalny problem szans polskich przedsiębiorstw. W obowiązujących jeszcze przepisach oferujemy im niewielkie preferencje. Przestaną jednak funkcjonować od momentu akcesji do UE. Mimo to obecne preferencje i tak nie przesądzają, że zwycięzcą przetargu będzie polska firma. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku dużych kontraktów realizowanych przez ministerstwo infrastruktury. Jeżeli pieniądze daje nam Unia lub pożycza Europejski Bank Inwestycyjny - instytucje mające swoje standardy - to wymogi bezpieczeństwa finansowego są stawiane bardzo wysoko.

Czy są pomysły, jak polskim przedsiębiorcom pomóc?

Reklama
Reklama

Tak. Szukamy rozwiązań, które zwiększyłyby szanse polskich firm. Autostrada A2 między Koninem a Strykowem została podzielona na pięć odcinków. Na każdy ogłosiliśmy oddzielny przetarg. Tym samym ryzykujemy, że gdy powinie się nam noga na którymkolwiek z przetargów, a autostrada nie powstanie na czas, usłyszymy głosy krytyki, mówiące: trzeba było zlecić wykonawstwo jednej firmie, inwestycja byłaby na pewno zrealizowana.

Ale to nie jest tak, że to rząd musi myśleć, a przedsiębiorcy czekać na gotowe rozwiązania. W Europie, gdzie prowadzi się duże inwestycje, firmy budowlane na przykład konsolidują się. 20 lat temu Hiszpanie mieli mnóstwo firm, które przegrywały regularnie przetargi. W końcu powstało tam kilka wielkich przedsiębiorstw, które budują dziś nie tylko w Polsce, ale w Niemczech, Francji. U nas ten proces dopiero się zaczyna. Największe polskie firmy w tej branży są niewielkie w porównaniu do konkurentów zagranicznych. W związku z tym szanse, aby wygrywały przetargi w bezpośredniej walce, są ograniczone. Nie oczekujmy zatem, że świat dostosuje się do nas, dostosujmy się do świata, tworząc grupy budowlane.

W grudniu i styczniu ogłoszono przetargi na budowę kolejnych odcinków autostrad. Na jakim etapie znajdujemy się obecnie?

Pod koniec marca i na początku kwietnia będą otwierane oferty. Z tego co wiem, kilkanaście firm pobrało materiały przetargowe. Ile złoży - nie wiem, najczęściej inwestorzy składają oferty w ostatniej chwili. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, późną wiosną lub wczesnym latem rozpocznie się budowa tych pięciu odcinków. Powinna trwać od 15 do 20 miesięcy.

Czy wśród inwestorów znajdą się polskie konsorcja?

Tego jeszcze nie umiem powiedzieć.

Reklama
Reklama

Wracając do VAT-u. Czy przyjęte przez Sejm zwolnienie usług internetowych z VAT, niezgodne z regulacjami Unii, jest do utrzymania?

Namawiam, abyśmy byli optymistami. Zdecydowaliśmy się na zwolnienie, będziemy więc mieli kłopoty z Unią Europejską z powodu niestosowania się do standardów unijnych. Dobrze jednak, że podjęliśmy decyzję korzystną dla rozwoju internetu w Polsce. Będziemy dalej starali się w Komisji Europejskiej, aby usługi internetowe w ogóle zwolnić z VAT. Jeżeli Europa chce dogonić USA czy niektóre kraje Azji, to musi rozwijać się w tej dziedzinie jak najszybciej.

Zamiast spekulować, jaka będzie stawka VAT, nie lepiej jest liberalizować rynek telekomunikacyjny?

Liberalizujemy go krok po kroku. Proszę jednak zwrócić uwagę, że liberalizacja, zwłaszcza wtedy, kiedy mamy jeden bardzo silnie dominujący podmiot w telefonii stacjonarnej, jest trudna. W tej sytuacji potrzebni są nam inwestorzy, którzy tu wejdą, włożą pieniądze, podejmą walkę konkurencyjną - zdobywając część rynku. W telefonii komórkowej jest już pewna konkurencja, mimo to chciałbym, aby była większa.

Czy będziemy mieć zatem czwartego operatora komórkowego?

Reklama
Reklama

Są szanse. Naszym zadaniem jest stwarzać możliwości zwiększenia konkurencji. W tej chwili dostosowujemy się do wszystkich dyrektyw europejskich. Ustawa Prawo telekomunikacyjne, która znalazła się ostatnio w Sejmie, doprowadzi do liberalizacji rynku i pozwoli wejść konkurencji - w sposób dokładnie taki sam, jak to się dzieje we wszystkich krajach UE. Rząd zrobił swoje, mam nadzieję, że swoje zrobi też parlament i inwestorzy.

Czy to oznacza, że nowe prawo telekomunikacyjne to koniec działań ministerstwa zmierzających do poprawy struktury rynku?

Przypominam, że jesteśmy jedynie resortem regulacyjnym. Staramy się wraz z Urzędem Regulacji Telekomunikacji i Poczty poszczególnymi aktami prawnymi, decyzjami regulacyjnymi i otwieraniem kolejnych nowych częstotliwości (np. dla przekazów drogą radiową) wpływać na strukturę rynku. Naszym zadaniem jest z jednej strony zagwarantowanie konkurencji, a z drugiej - poprzez decyzje URTiP-u - wymuszanie w jakiś sposób, otwierając też nowe możliwości do konkurowania.

Kiedy więc wiceminister ds. łączności nie będzie już musiał mówić w Brukseli, że dostęp do internetu czy też struktura rynku nie są u nas dobre?

Wiceminister nie musi tego mówić. Pamiętajmy o tym, że porównujemy się z krajami, które budowały gospoJeśli ktokolwiek porównuje nas z Francją, Niemcami, Wielką Brytanią, Hiszpanią czy Portugalią...

Reklama
Reklama

...a z Czechami, Słowacją?

Czesi i Słowacy nieco inaczej prowadzili przebudowę swojej gospodarki. Zawsze uważaliśmy, że nasza metoda - czyli skupianie się głównie na budżecie, deficycie budżetowym, polityce pieniężnej - wystarczy. Oni podejmowali za to cały szereg działań wspierających rozwój poszczególnych obszarów w sposób, który u nas uznaje się za herezję. Np. pieniądze z prywatyzacji przeznaczano na specjalny fundusz na infrastrukturę. U nas uważano, że jest to rozwiązanie, które łamie zasady neutralnego państwa. Mówiono "niech państwo stworzy lepiej warunki dla prywatnych inwestorów, którzy zbudują autostrady, a nie wydaje na to pieniędzy podatników".

Dziś Czesi mają dużo więcej autostrad. Podjęliśmy kiedyś decyzje, że działamy zgodnie z pewnym katechizmem moralnym. Okazało się, że inni działali może w mniejszej zgodzie z zasadami tego katechizmu, ale osiągnęli w tym czasie więcej.

Czy wyciągamy z tego wnioski?

Tak, powstał Krajowy Fundusz Drogowy, wpływają na niego pieniądze. Oczywiście, jesteśmy za ten fundusz atakowani. Pamiętajmy jednak, że gromadzone środki posłużą do sięgnięcia po fundusze europejskie. Przygotowujemy cały program informowania opinii publicznej o tym, ile środków wpłynęło i na co zostały wydane. Wtedy kierowcy zaakceptują system opłat, który, bądź co bądź, pozwala budować drogi.

Reklama
Reklama

Rozmawiamy o drogach, dla których alternatywą są koleje. Zaczyna się prywatyzacja PKP. Na czym będzie polegać?

Prywatyzacja PKP nie jest czyniona z powodów doktrynalnych, ale z powodów inwestycyjnych. W 2007 roku będziemy musieli w pełni wpuścić na nasze tory konkurencję w przewozach ładunków, a w 2010 roku (jak przewidziano w trzecim unijnym pakiecie kolejowym) będziemy zmuszeni otworzyć nasze linie kolejowe na konkurencję w przewozach pasażerskich. Jestem przekonany, że większość obywateli nie ma nic przeciwko temu, aby inne koleje wjechały do Polski i zaoferowały albo niższe ceny, albo większą punktualność. Dla pasażera konkurencja jest czymś bardzo dobrym.

A dla PKP?

Dla PKP jest bardzo groźna. PKP wie o tym i musi się przygotować na walkę konkurencyjną. W pierwszej kolejności przygotowania obejmą PKP Cargo. Ponieważ nie mamy pieniędzy, aby inwestować w spółki przewozowe, poszukujemy partnera, który zechciałby z nami walczyć o rynki europejskie i rynek krajowy. Chcielibyśmy też, aby część nagromadzonych przez lata długów PKP była przy tej okazji spłacona.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama