Deficyty rekordowe w swoich kadencjach zakładają też prezydent USA George W. Bush, premier Japonii Junichiro Koizumi i kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. Łączny niedobór w tych czterech państwach sięgnie już w tym roku 4,8% ich produktu krajowego brutto i będzie największy od 1993 r. Co gorsza, na tak wysokim poziomie pozostanie co najmniej przez dwa najbliższe lata.
Politycy zwiększali zadłużenie, by wyprowadzić gospodarki USA, Japonii i Niemiec z recesji lat 2001 i 2002. Losy drugiej kadencji George?a Busha w dużym stopniu zależą od tempa wzrostu gospodarczego, na którego przyspieszenie poświęcił najwyższą nadwyżkę budżetową w historii USA. Przekształcił ją w największy deficyt, który w tym roku wyniesie 521 mld USD, co będzie stanowiło 5,5% PKB. Pod tym względem wśród państw z G7 USA ustąpią jedynie Japonii, gdzie wskaźnik sięgnie 7,2%.
- Amerykański deficyt stanowi ryzyko dla gospodarki. Nie jest zjawiskiem przejściowym i będzie utrzymywał się przez co najmniej 10 lat. Jeśli go nie powstrzymamy, to w sposób oczywisty zaciąży to na wzroście w długim okresie - powiedziała w wywiadzie prasowym Alice Rivlin, była wiceprzewodnicząca Rezerwy Federalnej. USA wyemitują w tym roku rekordową liczbę obligacji, by sfinansować deficyt. Ich rentowność jeszcze nie wzrosła, ale zdaniem Cary?ego Leaheya z Deutsche Banku, to tylko kwestia czasu.
Spadek dolara
O wzroście amerykańskiego deficytu zdecydowało też zwiększenie wydatków zbrojeniowych o 7,1%, do 402 mld USD, i wydatków na bezpieczeństwo wewnętrzne o 9,7%, do 30 mld USD. Obawy związane z rekordowym deficytem w dużym stopniu przyczyniły się do spadku kursu dolara wobec euro o 49% w ciągu czterech lat. Wczoraj w Londynie za euro płacono 1,226 USD, a sw październiku 2000 r. 82 centy.