W miesiącach kwiecień-czerwiec 28% spośród 16 tys. pracodawców ankietowanych przez Manpower, jedną z największych na świecie firm pośrednictwa pracy, będzie zwiększać zatrudnienie. W sondażu dotyczącym pierwszego kwartału taką deklarację złożyło 20% badanych, a w porównaniu z II kw. zeszłego roku wynik poprawił się niemal dwukrotnie. Tylko 6% przedsiębiorców w najbliższych miesiącach będzie zwalniać pracowników - w odniesieniu do mijającego kwartału takie zamiary miało 13% ankietowanych. Pozostali nie przewidują zmian w liczbie zatrudnionych (62%) bądź nie są jeszcze pewni swojej polityki kadrowej (pozostałe 4%).

Opublikowane wczoraj wyniki sondażu, po wyeliminowaniu wahań sezonowych, są najlepsze od I kwartału 2001 r. Wówczas amerykańska gospodarka wchodziła w fazę dekoniunktury. Udało się z niej wyjść bez tworzenia nowych miejsc pracy, dzięki zwiększaniu wydajności. Jak przyznają przedsiębiorcy, obecnie jednak niemożliwe stało się sprostanie nadal rosnącemu popytowi bez przyjmowania nowych pracowników. Jeśli wierzyć obietnicom ankietowanych, etaty pojawią się we wszystkich regionach USA (na południu poprawa będzie najbardziej wyraźna) i we wszystkich sektorach gospodarki. Najlepsze perspektywy ma budownictwo - planuje zatrudnienie 42% pracodawców z branży.

Na poprawę na rynku pracy z niecierpliwością oczekuje prezydent George W. Bush. Jego kontrkandydat w wyścigu po następną kadencję, demokrata John Kerry, już wiele razy wytknął, że Bush nie zrobił zbyt wiele, by wspomóc tworzenie nowych etatów. Tylko w ubiegłym roku z amerykańskiego rynku pracy odpłynęło 1,6 mln osób. W ostatnim raporcie Departament Pracy podał, że w lutym przybyło 21 tys. etatów, choć analitycy oczekiwali wyniku o ponad 100 tys. lepszego. Stopa bezrobocia, z dokładnością do jednego miejsca po przecinku, nie zmieniła się i nadal wynosi 5,6%.

Bloomberg