Bój o kaucję gwarancyjną toczył się jeszcze w Sejmie. Opozycja zwracała uwagę, że kwota jest bardzo wysoka i praktycznie uniemożliwia rozpoczęcie działalności eksportowej nowym przedsiębiorcom. Rząd jednak, głosami posłów koalicji rządzącej, utrzymał zapisy o kaucji. I to mimo faktu, że jest ona ewenementem wśród krajów wchodzących do UE.
- Przyjmując to rozwiązanie, braliśmy przykład z krajów, które już tę drogę przeszły - wyjaśniała wczoraj Hanna Majszczyk, dyrektor Departamentu Podatków Pośrednich w resorcie finansów. - Na przykład z Hiszpanii, która sygnalizowała nam kłopoty ze znikaniem podatników. Plany wprowadzenia takiej kaucji ma także Belgia.
Zaznaczyła, że po pierwsze - kaucja nie jest obowiązkowa i jeśli ktoś chce, może jej nie wpłacać. Tylko że wtedy poczeka na zwrot VAT od towarów wyeksportowanych do UE 180 dni. Z kaucją - zwrot dostanie wcześniej. Po drugie - po roku działalności dostanie owe 250 tys. zł z powrotem. Przy czym będzie to dokładnie 250 tys. zł
- Z przepisów wynika, że środki te nie będą oprocentowane - powiedziała H. Majszczyk.
Innymi słowy - straci na tym interesie co najmniej tyle, ile wyniosła inflacja w danych 12 miesiącach. W praktyce zaś więcej, jako że owe ćwierć miliona złotych mógłby wpłacić na roczną lokatę, na czym z grubsza zarobiłby 3,5%.