Z naszych informacji wynika, że pisma w tej sprawie wysłali pod koniec lutego dyrektorzy departamentów nadzoru ubezpieczeń na życie oraz ubezpieczeń majątkowych Andrzej Milusz i Elżbieta Wanat-Połeć. Udało się nam uzyskać kopię jednego z takich pism (podpisał je A. Milusz). W nagłówku powołuje się on na podstawowy cel KNUiFE, czyli ochronę interesów klientów zakładów ubezpieczeń.

A. Milusz oczekuje, że w ciągu 14 dni zarządy firm przestawią do wiadomości organu nadzoru planowany harmonogram posiedzeń rad nadzorczych w 2004 r. Do tego ma być załączona informacja o spodziewanym porządku obrad. Gdyby okazało się, że zarząd nie dysponuje rocznym harmonogramem, powinien dostarczyć informacje o posiedzeniach rady zaplanowanych na najbliższy kwartał bądź półrocze. W najgorszym razie urząd powinien być powiadomiony każdorazowo o takim spotkaniu, jednak nie później niż tydzień przed wyznaczonym terminem. Przedstawiciel nadzoru miałby pojawiać się na posiedzeniach sporadycznie, po wcześniejszym uzgodnieniu tego z władzami zakładu ubezpieczeń. Po co? "Udział przedstawiciela komisji nadzoru ograniczałby się do obserwacji sposobu realizacji przez radę nadzorczą funkcji nadzorczych, w zakresie kontroli podmiotu zarówno pod względem finansowo-rachunkowym, jak i rzeczowym" - pisze A. Milusz.

Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych są oburzeni. Przyznają jednak, że z obawy przed represjami, w miarę możliwości udzielają odpowiedzi. - Ten list to ewidentna kpina z prawa, ale przecież nie będę kopał się z koniem - tłumaczy reprezentant jednego z towarzystw. Inny zwraca uwagę, że posiedzenia rad nadzorczych odbywają się często w siedzibach zagranicznych central. - Nie po to płacimy składki na nadzór, aby fundować jego pracownikom wycieczki po Europie - mówi wyraźnie oburzony. Ich zdaniem, pismo świadczy o tym, że nadzór chce kuchennymi drzwiami przywrócić zapis (odrzucony w trakcie prac nad pakietem ustaw ubezpieczeniowych), który umożliwiał mu delegowanie przedstawicieli do udziału w posiedzeniach rad nadzorczych i zarządach towarzystw.

Zdaniem prawników, których poprosiliśmy o opinię w tej sprawie, takie postulaty mogłaby wysunąć jedynie KNUiFE, jako organ kolegialny. Poza tym są sprzeczne z kodeksem spółek handlowych. Nadzór wychodzi także z błędnego założenia, że rady nadzorcze powinny z nim współpracować w imię ochrony praw klientów, a przecież mają one dbać przede wszystkim o interes akcjonariuszy.