Główną bolączką Euronextu w ubiegłym roku była coraz większa konkurencja ze strony najpoważniejszych europejskich rywali - giełdy londyńskiej i frankfurckiej. Obie te instytucje rozpoczęły np. walkę o handel walorami spółek holenderskich, notowanych obecnie na Euronext Amsterdam. Zaoferowały znacznie tańsze opłaty, zmuszając sojusz do tego samego. To negatywnie będzie się odbijać na wpływach z prowizji Euronextu.
27-proc. wzrost zysku, do 211,8 mln euro, to przede wszystkim efekt oszczędności. Euronext w ub.r. zmniejszył koszty o 5,5%, do 717,4 mln euro. Obroty spadły bowiem z 996,6 mln euro w 2002 r., do 991 mln. Euronext boleśnie odczuł zastój na rynku pierwotnych ofert publicznych. Wpływy sojuszu z tego rodzaju działalności spadły aż o 20%.
Prezes Euronextu Jean-François Theodore jest dobrej myśli, jeśli chodzi o działalność w tym roku. - Na pewno wyniki się poprawią. Negatywny efekt obniżenia opłat giełdowych zrekompensuje nam zapewne wzrost obrotów - stwierdził w specjalnym komunikacie, dodając, że pierwsze dwa miesiące bieżącego roku okazały się "dobre pod tym względem". Nie podał jednak żadnych liczb. Szef sojuszu zapowiada też kontrofensywę wobec głównych rywali. Na przykład, "wkrótce" ma ruszyć obrót akcjami spółek wchodzących w skład głównego indeksu londyńskiej giełdy - FT-SE 100.
Zysk Euronextu okazał się gorszy od oczekiwań. Analitycy oczekiwali, że firma zarobi ok. 70 mln euro więcej. Słabszy wynik to także efekt odpisów w wysokości 13,8 mln euro, związanych ze spadkiem wartości inwestycji w spółkę Interbolsa, która zajmuje się rozliczaniem transakcji na giełdzie lizbońskiej.
Akcjonariusze Euronextu negatywnie odebrali raport finansowy. Akcje spółki, które w ciągu roku zyskały prawie 30%, w pierwszej połowie piątkowej sesji staniały o 1,5%.