W Kopenhadze polski rząd negocjował z przedstawicielami Unii Europejskiej dopłaty do produkcji rolnej. Stanęło na tym, że polscy rolnicy otrzymają niepełne (w stosunku do otrzymywanych przez farmerów z Piętnastki) dopłaty bezpośrednie. Jednak nie było mowy o nowych dopłatach - m.in. do produkcji mleka - które zostały wprowadzone przez Unię już po zakończeniu negocjacji. Wczoraj strona unijna postanowiła, że skoro stare dopłaty mają być stopniowo powiększane, tak samo będzie i z nowymi. Polski rząd nie zgadza się na takie rozwiązanie.

Nasi negocjatorzy złożyli oświadczenie, że Unia w ten sposób chce dyskryminować nowych członków. Stwierdzili, że Piętnastka zmierza do "erozji rezultatów negocjacji z Kopenhagi".

Wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa pociesza, że walka o dopłaty jeszcze nie została zakończona. Do sprawy polski rząd chce wrócić już po wejściu do Unii, gdy będziemy wreszcie dysponować prawem głosu. - Nasze członkostwo w Unii dopiero się rozpoczyna, w związku z tym będziemy mieli lepsze możliwości, aby zmienić tę sytuację - powiedział.

PAP