Reklama

Pieniądze dałyby wygraną Bushowi

Jeśli o wynikach amerykańskich wyborów prezydenckich miałyby rozstrzygać pieniądze pozyskane na kampanię, dziś w cuglach reelekcję wygrałby George W. Bush. Jego kontrkandydat, popierany przez Demokratów John Kerry, z miesiąca na miesiąc zbiera jednak coraz więcej środków. W lutym wpłaty na jego komitet wyborczy były ponaddwukrotnie wyższe niż w styczniu.

Publikacja: 23.03.2004 08:51

W przedwyborczych rankingach obaj kandydaci idą łeb w łeb. W sondażu opublikowanym w sobotę, przeprowadzonym na zlecenie "Newsweeka", obaj uzyskali 48--proc. poparcie. Bardzo możliwe, że znowu - jak ostatnim razem, gdy Bush wygrywał z Alem Gore'm - decydować będzie przewaga kilkuset głosów w jednym ze stanów.

170 mln dolarów

za zwycięstwo?

Wyborcza kampania, szczególnie w USA, to wielkie widowisko reklamowe, nie ustępujące kampaniom promocyjnym największych koncernów. Nie ma zatem wątpliwości, że na wynik w głosowaniu - być może na te kilkaset głosów właśnie - w jakiś sposób wpłyną pieniądze przeznaczone na kampanię. A tych, na razie, zdecydowanie więcej zebrał urzędujący prezydent.

Popierany przez Republikanów Bush, który środki zaczął gromadzić już w maju zeszłego roku, pozyskał dotąd ponad 165 mln USD. Zamierzeniem jego komitetu było zebranie 170 mln USD, i ten cel już niedługo zostanie zrealizowany. Na razie Bush "oszczędza" - w ub. miesiącu na konto jego kampanii wpłynęło 13,8 mln USD, a koszty wyniosły 8,2 mln USD. Do dyspozycji pozostaje mu coraz większa kwota - na koniec lutego przekroczyła 110 mln USD.

Reklama
Reklama

Skromne środki Kerry'ego

Zdecydowanie mniej ambitne zadanie postawił sobie senator ze stanu Massachusets John Kerry. Założył pozyskanie na prezydencką kampanię 80 mln USD. Dotąd zebrał ponad 51 mln USD, włączając 10 mln USD w tym miesiącu w drodze wpłat przez internet.

Według ostatniego raportu złożonego w Federalnej Komisji Wyborczej, jego zwolennicy dofinansowali go w lutym kwotą 8,4 mln USD. Była to suma ponad dwa razy większa niż w styczniu, gdy wpłynęło 4,1 mln USD. Tak duża zwyżka była efektem wycofania się z wyścigu do Białego Domu innych kandydatów Demokratów, m.in. gubernatora stanu Vermont Howarda Deana i emerytowanego generała amerykańskiej armii Wesleya Clarke'a, którzy przegrali walkę o nominację z ramienia partii. Sukces w prawyborach Kerry okupił m.in. kwotą 8,3 mln USD, wydaną z konta swojego komitetu w lutym. Przy 110 mln USD urzędującego prezydenta, komitet kandydata Demokratów miał na koniec miesiąca mizerne 2,4 mln USD w gotówce. I dodatkowo 7,7 mln długów - w większości za sprawą pożyczki udzielonej z prywatnego portfela Kerry'ego.

Hojni bankierzy i prawnicy

Jak dotąd już ponad 400 osób wpłaciło na konto kampanii obecnego lokatora Białego Domu kwotę przekraczającą 100 tys. USD. Wśród nich dyrektorzy generalni trzech dużych banków inwestycyjnych: Morgan Stanley, Goldman Sachs i Credit Suisse First Boston. W lutym największymi środkami wsparli Busha pracownicy Morgan Stanley - łącznie wpłacili prawie 52 tys. USD. W tym samym miesiącu dla Kerry'ego najbardziej hojni okazali się pracownicy największej w kraju kancelarii prawniczej - Skadden, Arps, Slate, Meagher & Flom, którzy przekazali 22,5 tys. USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama