Wczorajsza sesja przyniosła chwilę oddechu właścicielom długich pozycji. Zapoczątkowany jeszcze w poniedziałek wzrost rozwinął się do przyzwoitych rozmiarów. Rodzi się oczywiście pytanie, czy ma on szansę na kontynuację.
Już początek sesji przyniósł wzrost cen w stosunku do zamknięcia z poniedziałku. Rynek nieco spadł, ale dość szybko zdołał się podźwignąć, a dołek wtedy wyznaczony został już pokonany do samego końca notowań. Przez resztę czasu powoli, etapami, ceny podnosiły się. Co jakiś czas kontrakty zaliczały nowe maksimum, by po chwili się cofać. Jednak ceny nie spadały na tyle mocno, by zejść poniżej dołka wyznaczonego kilkadziesiąt minut wcześniej. Takimi cyklami został wykreślony mały trend wzrostowy.
W skali jednej sesji jest on oczywiście wyraźny, ale biorąc pod uwagę ostatnie dni, to już jego znaczenie wyraźnie blednie. Wystarczy spojrzeć na wykres zamieszczony powyżej, by się przekonać, że na razie nie jest to nic innego, jak odreagowanie po ostatnich spadkach cen. Można wprawdzie mówić o odbiciu od linii trendu, ale pamiętajmy, że mieliśmy ostatnio do czynienia ze zmianą serii i obraz rynku dzięki temu jest nieznacznie przekłamany.
Zapominając o rolowaniu serii możemy wyciągnąć także inny wniosek. Wczorajsza sesja po raz kolejny wyhamowała spadek średniej kroczącej. Mamy za sobą kolejną próbę jej pokonania. Na razie się nie udało, ale wczorajsza końcówka daje podstawy, by sądzić, że tym razem będzie inaczej. Poza tym indeks po dojściu do poziomu przebitej wcześniej linii trendu nie odbił się od niej. Dobre dzisiejsze otwarcie umożliwi kontynuację wzrostu. Na fajerwerki chyba jednak liczyć nie należy. Jeśli faktycznie rynek ma wzrosnąć, to musi jeszcze wrócić w okolice wsparć. To przedłuży konsolidację, którą sygnalizuje niemal płaski przebieg średniej.