Reklama

Europa zamknięta na Polaków

Publikacja: 24.03.2004 09:10

Kiedy podpisywano w 2003 r. traktat akcesyjny, spodziewaliśmy się, że nie wszystkie państwa otworzą rynek pracy dla Polaków od pierwszego dnia członkostwa. Już wtedy niektóre z nich zastrzegły wprowadzenie okresów przejściowych, ograniczających zasadę swobodnego przemieszczania się pracowników po obszarze UE. Nie przypuszczaliśmy jednakże, że państwa, które deklarowały otwarcie rynków pracy dla Polski bez żadnych ograniczeń, tak szybko wycofają się ze swoich obietnic i że zrobią to prawie wszystkie.

Wśród tych, które wiodły prym w negatywnych deklaracjach, były Austria i Niemcy. Państwa te od początku zastrzegały, że zastosują restrykcje wobec Polski przez maksymalnie dopuszczalny okres 7 lat.

Jednak zgodnie z traktatem są pewne zasady stosowania okresów przejściowych oparte na formule 2+3+2 lata, co ma zapobiec tzw. wolnej amerykance w ich aplikowaniu nowo wstępującym państwom. W praktyce oznacza to, że członkowie UE deklarujące takie okresy mogą po każdym z nich podjąć decyzję, czy zrezygnować z ich stosowania lub przedłużyć na kolejne lata. Jeżeli jednak zdecydują, że chcą kontynuować restrykcje, powinny odpowiednio uzasadnić taką decyzję, sporządzając raport, który musi zatwierdzić Komisja Europejska. Jest więc nadzieja, że okresy przejściowe tak łatwo było przeforsować tylko na pierwsze dwa lata naszego członkostwa w UE (do 2006 r.).

Okresy przejściowe na usługi

Duże nadzieje wiązano z zasadą obowiązującą w UE, która powinna gwarantować Polakom od 1 maja 2004 r. możliwość swobodnego świadczenia usług na terenie UE. Przekonani byliśmy, że nawet jeżeli nie każdy będzie mógł zatrudnić się w krajach UE z powodu zamknięcia rynków pracy, to każdy bez problemu będzie mógł założyć własną działalność gospodarczą na terenie Unii i świadczyć usługi. Nie do końca jednak tak będzie! Oczywiście, dostęp do rynku usług będzie dużo łatwiejszy niż do rynku pracy, ale również będzie ograniczany. Mimo więc tego, że traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską zakazuje stosowania restrykcji w tej dziedzinie, ze względu na okresy przejściowe związane z zatrudnianiem pracowników, w niektórych państwach UE zostaną również i w tej sferze utrzymane ograniczenia dla obywateli Polski.

Reklama
Reklama

Najwięcej ograniczeń wprowadzą Austria i Niemcy. Już w traktacie akcesyjnym zastrzegły możliwość wprowadzania ograniczeń w wykonywaniu niektórych usług przez polskie firmy. Przykładowo, w Niemczech ograniczenia obejmą usługi budowlane, działalność dekoratorów wnętrz oraz sprzątanie wewnątrz obiektów i ich czyszczenie na zewnątrz. Dla usług budowlanych polska firma może być jedynie podwykonawcą robót, ale ich wykonanie może zlecić jej tylko niemiecka firma budowlana. Także w innych krajach możemy natrafić na ograniczenia, ale wynikające już nie tyle z okresów przejściowych, ile z przepisów wewnętrznych tych państw (np. wymogi co do kwalifikacji, procedur administracyjnych itp.), które również nie będą łatwe do spełnienia przez naszych obywateli.

220 tys. nowych

pracowników rocznie

W stosunku do Hiszpanii, Grecji i Portugalii również stosowane były okresy przejściowe w momencie przystępowania tych państw do UE, jednakże okazało się, że nie były one uzasadnione w pełnym wymiarze. Obawy przed zalaniem rynku UE przez obywateli nowo przystępujących państw nie sprawdziły się bowiem w praktyce. Jak pokazały badania przeprowadzone w Brukseli na zlecenie Komisji Europejskiej, w hipotetycznej sytuacji otwarcia rynku pracy przez wszystkie kraje Piętnastki od 1 maja 2004 r., spośród wszystkich nowo wstępujących państw szacuje się, że tylko 220 tysięcy osób rocznie w ciągu najbliższych 5 lat chciałoby wyjechać do pracy w Unii. Dla porównania, obecnie emigrantów spoza UE jest około 1,5 miliona.

Co setny Polak

chce pracować w UE

Reklama
Reklama

Z powyżej przytoczonych sondaży wynika, o dziwo, że jedynie co setny pracujący Polak chciałby zatrudnić się na rynku unijnym. Większość to młodzi, wykształceni i samotni (bez rodzin) ludzie.Biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne oraz wyniki sondaży uzasadnione jest pytanie, czy takie - wręcz "histeryczne" - stosowanie okresów przejściowych przez państwa UE jest konieczne? Może w ramach integracji europejskiej lepszy byłby jakiś "kredyt zaufania" w stosunku do nowo wstępujących państw, który mógłby jedynie polepszyć wzajemne stosunki, nie tylko gospodarcze, pomiędzy państwami, np. polsko-niemieckie, które właśnie historycznie negatywnie pozostają "naznaczone".

Fachowcy zostaną w Polsce

Na pewno napływ wysokiej klasy specjalistów, kadry kierowniczej czy menedżerskiej nie zostanie zablokowany całkowicie, ale też i nie będzie ułatwiony. Takie osoby już obecnie pracują w Polsce, mimo istnienia restrykcji (zezwolenia na pracę i na pobyt, odprawa celna itp.). Zresztą zgodnie z art. 52 Układu Europejskiego są oni trochę "lepiej" traktowani (tzw. personel kluczowy) niż "zwykli" cudzoziemcy. Poza tym duże międzynarodowe firmy zawsze sobie radziły na rynku, więc i teraz pewnie sobie poradzą. Z drugiej strony, zawsze pozostaje możliwość zawarcia umów międzynarodowych i dla pracowników w kluczowych sektorach gospodarczych ustalić mniej restrykcyjne warunki. Jedynie w sytuacji, kiedy Polska wprowadziłaby restrykcje na zasadzie wzajemności bardziej dotkliwe niż pozostałe państwa nowo wstępujące, wtedy mogłaby stać się mniej atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych. Teraz można jedynie liczyć, że stanowisko Polski oparte na zasadzie wzajemności może skłonić państwa UE do rozluźnienia swojego podejścia i przynajmniej złagodzenia, jeżeli w ogóle nie zniesienia, restrykcji. Zresztą już są sygnały ze strony niektórych państw o takim właśnie odzewie. Jak jednak nauczyło nas ostatnie doświadczenie, deklaracje, które nie mają jeszcze pokrycia w uchwalonych przepisach, nie mogą być traktowane jako oficjalne decyzje rządu i nie można ich "na poważnie" brać pod uwagę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama