Według Jamesa Chessena, głównego ekonomisty American Bankers Association, konsumenci często używają kart kredytowych jako "mostu finansowego" w przypadku utraty pracy i innych życiowych katastrof. Bezrobotni, po wyczerpaniu rezerw gotówki, zaczynają korzystać z linii kredytowych na swoich kartach. Potem mają kłopoty z obsługą zaciągniętych zobowiązań.
W związku z kryzysem na rynku zatrudnienia wskaźniki niewypłacalności Amerykanów musiały wzrosnąć. Mimo ożywienia gospodarki sytuacja wielu konsumentów poszukujących stałej pracy nie poprawiła się. W lutym br. w USA było 8,2 mln bezrobotnych, a średni czas oczekiwania na nowe zatrudnienie przekraczał 50 tygodni.
Prezes Rezerwy Federalnej Alan Greenspan podczas kongresowych przesłuchań w ubiegłym tygodniu pozytywnie wypowiadał się jednak o rynku długów konsumenckich. Równocześnie bowiem z pogorszeniem wypłacalności konsumentów używających "plastikowego pieniądza" poprawiły się wskaźniki dla innych długów, na przykład kredytów na zakup samochodów i pożyczek hipotecznych. Sprzyjały temu niskie stopy oprocentowania kredytów, co ułatwiało ich obsługę finansową. Ogólny wskaźnik niewypłacalności w IV kwartale ubiegłego roku spadł do 1,89% i była to najniższa wartość od początku 1995 r., kiedy odnotowano wynik 2,14%.