Na rynku w Tokio właśnie rozpoczyna się 12. miesiąc wzrostów. Wartość Nikkei 225 jest dziś 55% większa niż pod koniec kwietnia zeszłego roku i wcale nie wygląda na to, żeby to miał być koniec. Na wykresie indeksu wskazać można przynajmniej dwie formacje, zapowiadające kontynuację zwyżki: odwróconą głowę z ramionami i flagę. Budowanie pierwszej, większej formacji, zakończyło się pod koniec lutego. Z jej wysokości wynika, że Nikkei dotrze do 12,6 tys. punktów. Flaga to efekt działania sił rynkowych w ostatnich trzech tygodniach. Formacja stanowiła zarazem ruch powrotny do linii szyi odwróconej głowy z ramionami. Wynika z niej, że Nikkei 225 osiągnie 12,1 tys. pkt. Główna linia trendu wzrostowego zbliża się do 11 tys. punktów i gdyby coś "poszło nie tak", będzie stanowić najważniejsze wsparcie w średnim terminie. Analiza techniczna wskazuje jednak, że najbliższe sesje upłyną pod znakiem hossy na rynku w Tokio.
W ślad za Tokio
Dalekowschodnie wzorce starają się naśladować rynki akcji w Budapeszcie i Warszawie. W czasie kiedy giełdy amerykańskie i zachodnioeuropejskie jedynie odrabiają straty po ostatnich spadkach, w naszym regionie trwa próba powrotu do hossy. Przynajmniej na Węgrzech częściowo udana (WIG20 po udanej sesji czwartkowej w piątek nieco stracił impet). Po wzroście na piątkowej sesji BUX miał najwyższą wartość w historii, ale nie zdołał zamknąć sesji powyżej 11 tys. pkt. Narysowany na wykresie kanał sugeruje, że już na początku tygodnia z kontynuacją hossy będą problemy. Najbliższe wsparcie to 10,4 tys. pkt. Niedużo niżej znajduje się główna linia trendu wzrostowego.
Na Zachodzie bez zmian
Amerykańskie i zachodnioeuropejskie rynki akcji próbują odrabiać straty po ostatniej przecenie. Jednak sukcesy byków są niewielkie. Na razie nie udało się zanegować sygnałów sprzedaży, które w przypadku niektórych indeksów wyglądają bardzo poważnie. Spójrzmy na przykład na wykres niemieckiego DAX wraz ze wskaźnikiem MACD, sporządzony w ujęciu tygodniowym. Po raz pierwszy od listopada 2002 roku MACD spadł poniżej średniej, dając tym samym sygnał sprzedaży. W trakcie ostatniej hossy wskaźnik potwierdzał wzrosty, dwukrotnie kończąc spadkowe korekty właśnie na wykresie średniej. Sygnał sprzedaży ze strony MACD potwierdzony został przełamaniem wzrostowej linii trendu. Wskazówki ze strony tego oscylatora bywały bardzo skuteczne, jeszcze kiedy rynek znajdował się w bessie. Po spadku wskaźnika poniżej średniej w maju 2002 roku wartość DAX obniżyła się o 50% w ciągu kolejnych 10 miesięcy.