Rynki finansowe spokojnie przyjęły informację o zmianie rządu i kandydaturze Marka Belki na stanowisko premiera. Po południu złoty był nieznacznie droższy niż podczas porannego handlu. W ciągu dnia w zasadzie nie zmieniły się ceny polskich obligacji.
- Emocje uczestników rynku falowały w rytm kolejnych wypowiedzi polityków - relacjonuje Mariusz Trzpil, szef dealerów walutowych z banku Pekao. - Płynność była bardzo ograniczona z powodu problemów technicznych, które utrudniały handel - dodaje. Po południu euro kosztowało 4,73 zł wobec 4,72 zł w porannym handlu.
Gwałtownych zmian cen nie było też na rynku obligacji. - Inwestorzy raczej pozytywnie przyjęli kandydaturę Marka Belki. Zignorowali natomiast informacje, że nie zyska ona poparcia PSL - mówi Tomasz Sikora, szef dealerów obligacji z BRE. Być może notowania polskich papierów poszłyby w górę, gdyby nie silna przecena na światowych rynkach obligacji. Po południu rentowność naszych papierów pięcioletnich, najchętniej kupowanych przez graczy zagranicznych, wynosiła 6,65%, mniej więcej tyle samo, ile w porannym handlu.