Nastroje na GPW zmieniają się jak w kalejdoskopie. Kilka tygodni temu wydawało się, że przewagę zyskują największe firmy. Pierwsze dwie dekady marca przyniosły jednak niespodziewany zwrot sytuacji i spadki indeksów, co wielu inwestorów uznało za fakt przemawiający za początkiem bessy. Dodatkowo mieliśmy do czynienia z technicznymi sygnałami zakończenia trzymiesięcznego trendu wzrostowego. Przełamana została linia trendu wzrostowego (WIG, WIG20). Oczywiście, jak zwykle ostatnio, sygnał płynący z analizy technicznej okaże się zapewne fałszywy, zważywszy że od tygodnia mamy ożywienie na parkiecie. Wzrosty może nie są imponujące, ale inwestorzy, którzy zajęli krótkie pozycje w momencie przełamania linii trendu, są na pewno rozczarowani. Ostatnimi czasy mieliśmy wiele błędnych, krótkoterminowych, wskazań analizy technicznej.
Spróbujmy zatem popatrzeć na rynek w nieco szerszej i dłuższej perspektywie. Trend wzrostowy na GPW trwa już ponad rok. Hossa jest więc zaawansowana, ale wciąż nie mieliśmy do czynienia z euforią, charakteryzującą ostatnią fazę rynku byka. Wyczekiwanie i spokojny nastrój może zostać jednak zakłócony wydarzeniami na scenie politycznej. M. Belka zapewne nie uzyska poparcia parlamentu. Wcześniejsze wybory również nie gwarantują stabilności na scenie politycznej. Można w tym kontekście żywić obawy o realizację planu cięć budżetowych w ramach programu Hausnera. Na ewentualny ruch do góry na GPW nie zostało więc dużo czasu.
Konkludując, można zakładać, że jeśli rozpoczęty pod koniec marca ruch wzrostowy okaże się kolejną pułapką, tym razem nie unikniemy kilkumiesięcznej korekty spadkowej. Giełda ostatnio przypomina jednak kasyno i dlatego z decyzjami inwestycyjnymi radziłbym się wstrzymać.
Unikaj:
KGHM - Zmiana zarządu została neutralnie odebrana przez rynek, ale silna pozycja związków zawodowych, wpływy polityków oraz zmiana planów prywatyzacyjnych, nie wróżą najlepiej notowaniom akcji w horyzoncie kilku miesięcy. Kurs, jeśli nie spadnie, to przynajmniej nie powinien rosnąć.