Od połowy miesiąca na wykresie pokazującym notowania euro w złotych trwa dość nerwowa stabilizacja. Kurs wspólnej waluty krąży między 4,67 i 4,77 zł. Kierunek wybicia będzie miał niebagatelne znaczenie. Wykres balansuje bowiem na linii trendu, która bierze początek w połowie kwietnia zeszłego roku. Jeśli linia ta zostanie przełamana, złoty przez najbliższe tygodnie, jeśli nie miesiące, będzie umacniał się w stosunku do wspólnej waluty. Jest to o tyle prawdopodobne, że euro, po tym jak EBC nie wykluczył obniżki podstawowej stopy procentowej, nie ma dobrej passy na rynkach światowych. Notowania spadają i do dolara (zmiana trendu wygląda na istotną), i do jena. Te czynniki przemawiające na korzyść polskiej waluty, równoważy polityczne zamieszanie, którego nie widać końca. Dlatego wybicie z konsolidacji górą i ponowny wzrost ceny euro do 4,9 zł też nie jest wykluczony. Wynik zmagania dwóch słabych walut na razie pozostaje nierozstrzygnięty. Złotemu pomaga Ministerstwo Finansów, które sprzedaje waluty pochodzące z zagranicznych emisji obligacji.