W Sejmie odbyło się wczoraj drugie czytanie projektów ustaw o IKE i PPE.
Większość klubów parlamentarnych opowiedziała się za ich przyjęciem. Jednak z powodu poprawek zgłoszonych przez PiS projekty zostały ponownie skierowane do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (KPSiR).
Artur Zawisza z PiS zaproponował, aby z ustawy o kontach emerytalnych wykreślić zapis określający roczny limit wpłat. Zgodnie z projektem rządowym, wynosi on 150% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto. W tym roku jest to 3435 zł. - Zastanawialiśmy się nad tą kwotą podczas prac w Komisji. Większość posłów uznała, że jest optymalna. Doszliśmy do wniosku, że jeżeli kogoś stać na odkładanie większych sum, to nie powinien odnosić z tego tytułu korzyści podatkowych - wyjaśniała posłanka-sprawozdawca KPSiR Anna Bańkowska. Wtórował jej Krzysztof Pater, wiceminister pracy. - Byłoby to promowanie najlepiej zarabiających - powiedział. Dodał jednak, że rząd nie jest "przywiązany" do proponowanego limitu. Zasugerował, że w przyszłości, gdy sytuacja finansów publicznych się poprawi, możliwe będzie jego podwyższenie.
PiS wniósł też poprawkę do ustawy o PPE. Zgodnie z obecną wersją projektu, uczestnikami PPE mogą być tylko osoby zatrudnione na umowie o pracę. PiS chce, aby programy emerytalne były też dostępne dla pracowników posiadających np. umowę o dzieło czy umowę zlecenie. - Nie można traktować tych form zatrudniania na równi z umową o pracę. PPE powinny promować pracownicze formy zatrudnienia - argumentowała A. Bańkowska.
W opinii części posłów, w projekcie ustawy o IKE przyjęto zbyt "słabe" zachęty podatkowe (uczestnicy będą mogli korzystać tylko ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych). Minister Pater tłumaczył, że w obecnej sytuacji budżetowej nie może być mowy o większych ulgach. Małgorzata Rohde z SKL pytała natomiast, skąd wzięły się rządowe założenia, że do IKE przystąpi między 1,7 a 3,5 mln osób, skoro w społeczeństwie nie ma nawyków oszczędzania. Kontrowersje budziło też rozszerzenie o banki kręgu instytucji, które będą mogły prowadzić konta emerytalne. Rząd wstępnie proponował, żeby były to tylko TFI, biura maklerskie i firmy ubezpieczeniowe. Wczoraj K. Pater przekonywał jednak, że jeśli IKE będą mogły być prowadzone także w formie rachunków bankowych, skorzysta z nich więcej osób.