Trans-Południe działa od 10 lat i świadczy usługi w dziedzinie transportu, spedycji i magazynowania na rynku krajowym i międzynarodowym. - Zeszłoroczny wzrost przychodów to wynik kilku czynników - mówi Marek Pijar, prezes i współwłaściciel spółki. - Udało nam się rozwinąć współpracę z dotychczasowymi klientami - do największych należą Dębica i Goodyear. Pozyskaliśmy nowych odbiorców. Efekty przyniosły też inwestycje - w zeszłym roku poszerzyliśmy flotę o około 40%. Tabor firmy to ok. 150 pojazdów. Spółka współpracuje na stałe z 200 przewoźnikami.

W ubiegłym roku, przy przychodach na poziomie 21 mln zł, Trans-Południe wypracował ok. 700 tys. zł zysku netto. - W tym roku przewiduję dalszy wzrost sprzedaży. Może nie tak duży jak w 2003 r., ale na poziomie 25% - twierdzi M. Pijar. Dodaje, że silną stroną firmy jest łączenie przewozów z magazynowaniem. - Kupiliśmy już grunt, na którym w najbliższym czasie powstanie drugi magazyn.

Na razie spółka planuje rozwijać się organicznie. - W przyszłości nie wykluczam natomiast połączenia z inną firmą. Możliwe jest też działanie w ramach grupy zakupowej. Przebiegająca w różnych formach konsolidacja jest charakterystyczna dla naszego rynku - mówi Marek Pijar, i dodaje, że Trans-Południe może trafić na warszawski parkiet. - Ale jeszcze nie teraz. Być może za dwa-trzy lata.