Wczorajsza niewielka świeczka wygląda wciąż blado w porównaniu z długim czarnym korpusem ze środy. Nie udało się podciągnąć kontraktów choćby do połowy tamtej świecy. Zastanawiający jest niski poziom obrotów - na pewno nie potwierdza on tezy o ewentualnym dniu odwrotu po przecenie dzień wcześniej. Także wskaźniki sugerują raczej dalszą zniżkę. Oscylator stochastyczny spada już od kilku sesji, ale jest dopiero w połowie drogi do strefy wyprzedania. To sugeruje, że potencjalnie jest jeszcze sporo miejsca na spadki. Bliski wygenerowania sygnału sprzedaży jest MACD.

Właściwie od 29 marca kontrakty tkwią w krótkoterminowej konsolidacji między 1757 a 1800 pkt. Widać to też na 10-sesyjnej wstędze Bollingera. Ostatnia zwyżka wypełniła całą szerokość wstęgi. Obecnie kurs porusza się między średnią kroczącą a górnym ramieniem. Wstęga jest przy tym już dość wąska, co może zapowiadać jakiś bardziej zdecydowany ruch. Ponieważ kontrakty znalazły się u dołu konsolidacji, najważniejsze stało się wspomniane wsparcie przy 1757 pkt. Zostało ono obronione już 3 razy.

Warto zwrócić uwagę, że od ponad trzech tygodni ruchy kontraktów mieszczą się w przedziale między szczytem z 8 marca (1836 pkt), a 23,6-procentowym zniesieniem trendu wzrostowego, trwającego od połowy listopada. Zniesienie to, wypadające przy 1740 pkt pozwoliło na odbicie w połowie marca. Jednak praktycznie przez cały czas futures oscylują w dolnej połowie wspomnianego przedziału. Jest to raczej oznaka słabości. Najbliższe sesje mogą ponownie doprowadzić do ponownego testu 1740 pkt. Jeśli nie uda się go obronić, realne jest obsunięcie do dołka z 24 lutego - 1675 pkt. Przypadkowo czy nie, ale na tym samym poziomie wypada kolejne, 38,2--proc., zniesienie.