Wczorajszą sesję kontrakty na indeks WIG20 rozpoczęły nieznacznie powyżej czwartkowego zamknięcia - na 1773 pkt. Popyt bardzo szybko zdobył przewagę i już dwie godziny później "czerwiec" przekroczył barierę 1800 pkt. Nie był to jednak koniec wzrostów. Byki do końca dnia kontrolowały sytuację i ostatecznie ostatnie transakcje zostały zawarte po 1827 pkt., czyli tuż poniżej szczytu z 8 marca br.
Piątkowa, prawie 3,5-proc. zwyżka, zaowocowała długą białą świeca na wykresie kontraktów. Przewaga popytu jest na tyle wyraźna, że trudno oczekiwać w przyszłym tygodniu czegoś innego jak kontynuacji tego ruchu. Zakładając, że giełdy amerykańskie nie zrobią psikusa i nie zaczną spadać w reakcji na opublikowane wczoraj doskonałe dane z rynku pracy, to najbliższe sesje na świecie powinny stać pod znakiem masowych zakupów. Ten proces nie może ominąć również warszawskiej giełdy. Stąd też jest wielce prawdopodobne, że za tydzień w programach informacyjnych usłyszymy nie tylko o cukrze, ale również o rynku kapitałowym.
Powyższe oczekiwania potwierdza wykres tygodniowy. Długa biała świeca tworzy na tyle dużą presję popytową, że test oporu na 1900 pkt. (61,8-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2001 oraz lokalny szczyt z grudnia 2000 roku) jest nieunikniony. Udany atak na tę barierę otworzy bykom drogę do szczytów internetowej hossy.
Warto zwrócić uwagę na ostatni odczyt, publikowanego przez GPW, wskaźnika koniunktury Wigometr. Otóż, wśród uczestników ostatniego badania 28% oczekuje wzrostu, natomiast aż 48% spadku wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia (9 kwietnia). Tak duża przewaga pesymistów, to niewątpliwie zielone światło dla dalszych wzrostów. Zwłaszcza przy tak korzystnej sytuacji technicznej.