Reklama

Konsolidacja w Europie za 10 lat

Początek roku przyniósł informacje o dwóch wielkich fuzjach w amerykańskim sektorze bankowym. W Europie tego rodzaju transakcje mają nieporównanie mniejszą skalę i na konsolidację tego rynku nie ma co liczyć przez najbliższe 10 lat.

Publikacja: 06.04.2004 09:56

J.P. Morgan Chase, drugi co do wielkości bank w USA, przejmuje za 55 mld USD lokalnego rywala - Bank One. W wyniku tej fuzji powstanie instytucja o aktywach przekraczających bilion dolarów, ustępująca pod tym względem tylko największej na świecie Citigroup. Na początku kwietnia Bank of America przejmie za 48 mld USD FleetBoston Financial Corp. Oprócz tak spektakularnych transakcji, w amerykańskim sektorze bankowym dochodzi też do wielu mniejszych fuzji i przejęć. Na przykład National City z Cleveland, największy bank w stanie Ohio, wkrótce kupi za 2,1 mld USD (płatne w akcjach) Provident Financial Group z Cincinnati.

Pomogła liberalizacja

przepisów

Tak ożywiona konsolidacja ma oczywiście przede wszystkim podłoże ekonomiczne. Łączące się spółki liczą na obniżenie kosztów, rozszerzenie rynku zarówno pod względem produktowym, jak i terytorialnym. Nie bez znaczenia są też jednak względy historyczne, które spowodowały, że amerykański sektor bankowy nadal jest bardzo rozdrobniony. Dopiero w listopadzie 1999 r. prezydent Bill Clinton podpisał ustawę znoszącą przepisy z 1933 r. - tzw. Glass-Steagall Act - zakazujące łączenia banków zlokalizowanych w różnych stanach oraz zabraniające fuzji banków inwestycyjnych z komercyjnymi. To dało impuls do konsolidacji sektora, która zapewne potrwa jeszcze parę lat. I w tym okresie uwaga zarządów amerykańskich banków będzie skoncentrowana na lokalnym rynku.

Nie bez znaczenia dla konsolidacji w Stanach Zjednoczonych jest też rozwój technologii informatycznej i łączności, zwłaszcza w ostatnich kilku latach. Pozwala to przenosić wiele operacji z oddziałów do centrali, najpierw regionalnych, a później ogólnokrajowych. Te banki, które już wykorzystały ten sposób zwiększania wydajności, teraz szukają redukcji kosztów właśnie poprzez fuzje i przejęcia.

Reklama
Reklama

Europa wciąż podzielona

Poprawia to wyniki poszczególnych spółek i zwiększa efektywność całego sektora. Takich możliwości wciąż nie mają banki europejskie. W ostatnich latach fuzje na Starym Kontynencie polegały niemal wyłącznie na tym, że banki zachodnie kupiły co tylko mogły w dawnych krajach komunistycznych. Niekiedy dochodzi do łączenia banków w poszczególnych regionach, na przykład w Beneluksie czy w Skandynawii. Sytuacji radykalnie nie poprawiło nawet wprowadzenie wspólnej waluty. Państwa członkowskie Unii wciąż różnią przepisy regulujące rynek, podatki, prawo pracy, infrastruktura informatyczna, funkcjonowanie produktów bankowych. Nie bez znaczenia są wreszcie różnice językowe, a przede wszystkim różnice interesów poszczególnych państw.

Wszystko to oddala ujednolicenie rynków finansowych w ramach Unii Europejskiej, a osiągane przez rządy kompromisy - unijna specjalność - wcale nie przybliżają jej do tego celu. Dotychczas nie zdołano rozwiązać we właściwy sposób kilku zasadniczych problemów. Zatwierdzone przez Parlament Europejski zasady fuzji i przejęć nie usunęły barier, które chronią przed ekspansją z zewnątrz takich potentatów, jak niemiecki Volkswagen czy szwedzki Investor kontrolowany przez rodzinę Wallenbergów. Teraz rząd francuski zaangażował się w obronę tamtejszej firmy farmaceutycznej Aventis przed przejęciem przez szwajcarski Novartis. W tej sytuacji niedawne pogłoski o próbach przejęcia Deutsche Banku przez J.P. Morgan Chase, a wcześniej przez Citigroup, były zupełnie bezpodstawne. - Nie spodziewamy się żadnych większych międzynarodowych fuzji bankowych w Europie jeszcze przez wiele lat. Takie transakcje są na razie zbyt trudne do przeprowadzenia. Zdziwiłbym się też, gdyby jakiś amerykański bank dokonał dużego przejęcia w Europie. Mogą szukać mniejszych okazji, ale teraz nie sprzyjają temu relacje kursów walutowych - powiedział PARKIETOWI Eamonn Hughes, analityk z londyńskiego biura ABN Amro.Wszyscy mówią o fuzjach

Prezes zarządu niemieckiej grupy bankowej HVB Dieter Rampl powiedział na niedawnej konferencji prasowej w Monachium, że wierzy, iż konsolidacja na europejskim rynku bankowym nie podlega dyskusji. Dodał jednak, że jego firma obecnie nie prowadzi żadnych konkretnych rozmów w tej sprawie. Na niemieckim rynku od dawna mówi się o prawdopodobnych połączeniach największych banków, w tym szczególne o fuzji HVB z Commerzbankiem. - Każdy rozmawia z każdym. Plotki nie są nowe, ale nie mam nic konkretnego do powiedzenia na ten temat - oświadczył Rampl.

Tymczasem prezes Commerzbanku Klaus-Peter Mueller przy okazji prezentowania wyników za ub.r. zakończony rekordową stratą 2,32 mld euro powiedział, że jest otwarty na wszelkie rozmowy, które mogłyby doprowadzić do fuzji z udziałem jego firmy. Również szef Deutsche Banku Josef Ackermann na początku lutego mówił, że spółka rozważa połączenie. Zanim jednak dojdzie do fuzji największych niemieckich banków, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem konsolidacji tamtejszego rynku będzie przejmowanie małych spółek przez duże, być może również z zagranicy. Okazją do tego może być oczekiwana prywatyzacja 500 komunalnych banków oszczędnościowych, które kontrolują większą część tamtejszego rynku usług detalicznych.

Pogłoskom o dużych fuzjach zaprzecza także włoski UniCredito. Media i rynki spekulowały ostatnio, że może on połączyć się z bankiem Sanpaolo IMI i utworzyć w ten sposób największą instytucję finansową we Włoszech. Prezes UniCredito Alessandro Profumo po raz kolejny zapewnił jednak w połowie marca, że nie ma takich planów. - Jeżeli jednak pojawią się możliwości, które uzupełniłyby gamę naszych produktów w określonych niszach rynkowych, to będziemy działać, szczególnie w nowej Europie - powiedział Profumo. Będą to jednak transakcje przypominające rozmiarami ubiegłoroczny zakup przez UniCredito za 170 mln euro włoskiej spółki finansowej, należącej do ING Groep, czy włoskiej filii brytyjskiego Abbey National za 46,2 mln funtów. Czy jednak nie ma żadnej możliwości dużej fuzji bankowej w Europie? - Mówi się niekiedy o fuzji Bank of America i Barclays, których działalność jest w dużej mierze komplementarna. Nie jestem pewien, czy w ogóle są prowadzone jakieś rozmowy w tej sprawie, ale interesy Barclays są na tyle zróżnicowane, że ich przejęcie wzmocniłoby pozycję Bank of America na europejskim rynku kapitałowym, zarządzania majątkiem czy kart kredytowych - twierdzi analityk HSBC Derek Chambers.

Reklama
Reklama

Komentarz

Jeśli prawdą jest, że o tym, co dzieje się na rynku, decydują najwięksi i najsilniejsi, to europejskie banki mają coraz mniej czasu na fuzje. Amerykańskie firmy niedługo skończą konsolidację u siebie i zaczną rozglądać się za zagranicznymi przejęciami. A są w stanie kupić praktycznie wszystko na koniec ub.r. Citigroup miał większe aktywa niż przodujący pod tym względem w Europie UBS.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama