Nie było zaskoczenia. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie i utrzymała neutralne nastawienie w polityce pieniężnej. Równocześnie RPP powtórzyła zdanie znane z poprzedniego miesiąca, że "nie wyklucza zmiany nastawienia na restrykcyjne na następnym posiedzeniu". Decyzja ta, oprócz tego, że zgodna była z przewidywaniami większości analityków, wydaje się również uzasadniona obecną sytuacją ekonomiczną - tendencje wzrostowe w gospodarce wzmacniają się i można oczekiwać wpływu tego procesu na zwiększanie presji inflacyjnej, jednak nie w skali, która mogłaby zagrozić celowi inflacyjnemu banku centralnego.

W komunikacie RPP wśród czynników utrudniających stabilizację inflacji na niskim poziomie na pierwszym miejscu znalazła się sytuacja finansów publicznych. Jednak, co ważne, należy pamiętać, że ewentualna decyzja o zaostrzeniu polityki pieniężnej wymagałaby (oprócz negatywnych informacji ze strony polityki fiskalnej) dodatkowych sygnałów z gospodarki, które potwierdziłyby zagrożenie dla perspektyw inflacyjnych. Zostało to potwierdzone podczas konferencji prasowej i oznacza, że najwyraźniej obecnie RPP zbyt wielu takich czynników proinflacyjnych nie dostrzega. Dlatego też nie było powodu do zmiany nastawienia w polityce pieniężnej na bardziej restrykcyjne, nie wspominając już o podwyżce stóp procentowych. Możliwe jednak, że w trakcie roku ożywienie popytu krajowego przybierze na sile, skłaniając RPP do zmiany. Niemniej jednak, wygląda na to, że przynajmniej do końca tego roku nie należy oczekiwać podwyżek stóp procentowych, wbrew temu, co pokazują transakcje terminowe na stopę procentową.

Bardzo pozytywnym sygnałem ze strony Rady Polityki Pieniężnej było przedstawienie interpretacji sformułowania o "możliwości zmiany nastawienia na następnym posiedzeniu". To zastrzeżenie, towarzyszące od lutego decyzji Rady, należy interpretować jako "synał pośredni", który miał ukształtować oczekiwania i poprawić komunikację z rynkiem finansowym i rządem. Nie powinno być to więc traktowane jako zapowiedź rzeczywistej zmiany, tym bardziej że jeden z członków RPP powiedział, że podobnie jak Bank Rezerwy Federalnej, RPP może sobie obecnie pozwolić na cierpliwość, jeśli chodzi o zmianę nastawienia. Wydaje się, że wprowadzenie do komunikatu RPP wspomnianego zastrzeżenia oznacza de facto wprowadzenie dodatkowego, trzeciego nastawienia w polityce pieniężnej. Biorąc pod uwagę, że poprzednia Rada używała jedynie dwóch stopni polityki pieniężnej - "restrykcyjnego" i "neutralnego" - oraz że to ostatnie mocno się zdewaluowało, ponieważ było obecne przez cały okres znacznych redukcji stóp procentowych, RPP wprowadziła określenie stanu pośredniego, aby zaznaczyć, że poprzednia faza polityki pieniężnej jest już za nami. Dzięki temu posunięciu udało się skutecznie ukierunkować oczekiwania rynku. Taka interpretacja jest zgodna z niektórymi oczekiwaniami, szkoda mimo wszystko, że rada nie wytłumaczyła tego już w lutym. Cóż, lepiej późno niż... jeszcze później.