Wczoraj w Londynie akcje Eurotunnel PLC zniżkowały o blisko 13% i były notowane po 30 pensów. W Paryżu papiery bliźniaczej spółki Eurotunnel SA spadły o 12%, do 46 eurocentów. Były to największe zniżki kursu od dwóch miesięcy. Obie firmy tworzą grupę, która wybudowała i zarządza przeprawą pod kanałem La Manche.

W czasie poprzedniej, czwartkowej sesji walory Eurotunnelu zostały przecenione o 10%. Była to odpowiedź na rewolucję, do jakiej doszło w firmie. Drobni, prywatni akcjonariusze z Francji przegłosowali zmiany w zarządzie, odwołali m.in. dyrektora generalnego Richarda Schireffsa. Nie podobało im się, że Eurotunnel ciągle przynosi straty, a te przekładają się na spadek giełdowych notowań. Od 1987 r., gdy firma powstała, jej papiery straciły na wartości ok. 90%.

W niedzielę "The Observer" podał, że banki-wierzyciele firmy, wśród których są Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, HSBC i Merrill Lynch, są nakłaniane przez rządy państw połączonych tunelem, by przejęły nad spółką kontrolę. Władze obawiają się ponoć, że po rewolucji w zarządzie z firmy zaczną odchodzić szeregowi pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo i obsługę techniczną, a w obliczu groźby ataków terrorystycznych nie jest to pożądane.

Nowy zarząd Eurotunnelu szybko musi dojść do porozumienia z bankami-wierzycielami w sprawie kolosalnych długów firmy. Według "Sunday Telegraph" dostał na to trzy miesiące. Anonimowi przedstawiciele banków, cytowani przez gazetę, mówią, że w przeciwnym wypadku mogą doprowadzić firmę do upadłości. Termin wymagalności zobowiązań przypada na 2007 r. Wtedy wygasają również umowy z przedsiębiorstwami kolejowymi na korzystanie z tunelu i skończą się gwarantowane dopływy pieniędzy. Zarząd już w tym tygodniu ma przystąpić do negocjacji.

Bloomberg, AFP