Jak co roku tuż przed 15 kwietnia, czyli ostatecznym terminem składania zeznań podatkowych w USA, Biały Dom publikuje informacje o dochodach dwóch najważniejszych ludzi w państwie. George W. i Laura Bush zgłosili fiskusowi zarobki w wysokości 727 tys. USD, w której to kwocie znalazła się m.in. pensja prezydenta (400 tys. USD). Od całej sumy Bushowie zapłacili 227,5 tys. USD podatku federalnego, a ponad 68 tysięcy przeznaczyli na cele charytatywne. Dochody pierwszej pary pozostały praktycznie na nie zmienionym poziomie w porównaniu z 2002 r.
Dużo większe zainteresowanie wzbudził PIT wiceprezydenta. Jedną piątą całości dochodów rodziny Cheneyów (813 tys. USD) stanowiły bowiem pieniądze wypłacane przez koncern Halliburton. Wiceprezydent otrzymuje wciąż część rozłożonej na pięć lat odprawy, zagwarantowanej mu kontraktem podpisanym jeszcze w 1998 r. Biuro prasowe Cheneya oświadczyło, że wysokość wypłacanych przez Halliburton sum była ściśle ustalona w kontrakcie, zanim opuścił on firmę i nie ma żadnego związku z obecnymi wynikami finansowymi koncernu.
Halliburton jest dziś największym wykonawcą wojskowych kontraktów w Iraku. Kwestia zależności finansowych między koncernem a osobą wiceprezydenta budzi więc spore zainteresowanie zarówno mediów, jak i opozycji z Partii Demokratycznej. Do kontrowersji przyczyniły się także niejasne procedury przyznawania pierwszych kontraktów zaraz po przejęciu przez koalicję kontroli nad terytorium Iraku oraz oskarżenia wobec Halliburtonu o zawyżanie cen benzyny i innych produktów dostarczanych armii w rejonie Zatoki Perskiej. Zarówno koncern, jak i Biały Dom stanowczo zaprzeczają oskarżeniom o faworyzowanie Halliburtonu w procedurach przetargowych.
Biuro prasowe wiceprezydenta przypomina także, że w ubiegłym roku Cheneyowie przekazali na cele charytatywne 321 tys. USD, a więc dużo więcej od przychodów z Halliburtonu. Zapłacili też prawie 259 tys. USD podatków federalnych.