Dotarcie przed świętami do najwyższego poziomu w tym trendzie wzrostowym przez WIG20 okazało się wiarygodnym sygnałem kupna. Potwierdziła to sesja wtorkowa, podczas której wskaźnik największych spółek zyskał 2,3%. Zwyżce towarzyszyły największe obroty od początku września 2003 roku (588 mln zł), co należy traktować jako sygnał siły kupujących. Wczorajsza przecena odbyła się przy obrotach o blisko połowę mniejszych, co sugeruje jej korekcyjny charakter. Teoretycznie, wygenerowane na ostatnich sesjach bycze sygnały, w średnim terminie powinny zaprowadzić indeks blue chipów nawet do 2000 pkt. Zważywszy jednak na charakter trwającego od drugiej połowy listopada trendu wzrostowego, trudno liczyć, by odbyło się to w zaledwie kilka sesji. Wprawdzie do wspomnianych 2000 pkt brakuje już tylko 8%, to jednak obserwowane ostatnio nagłe ataki podaży mogą znacznie utrudnić szybkie dotarcie do tego poziomu.

Analizując wysokość ostatnich fal wzrostowych, przez analogię należałoby teraz oczekiwać krótkoterminowego schłodzenia nastrojów. To natomiast mogłoby nawet doprowadzić do zanegowania ostatnich sygnałów kupna. Jednak, do czasu gdy WIG20 będzie się utrzymywał ponad wsparciem wyznaczanym przez szczyt z połowy lutego (1760-1770 pkt), nie będzie większych powodów, by ewentualną przecenę odbierać negatywnie. Zmieni się to w przypadku głębszej korekty. Spadek poniżej 1760 pkt będzie równoznaczny z przełamaniem 5-miesięcznej linii trendu wzrostowego, a wtedy realna stanie się zmiana średnioterminowej tendencji na spadkową. Oczywiście, posiadanie akcji największych spółek będzie wtedy niewskazane.

Na razie jednak takie zagrożenie jest stosunkowo odległe i lepiej nie grać na zniżkę akcji. Dotyczy to jednak tylko pozycyjnych inwestorów, którzy akceptują poziom obrony oddalony o kilkadziesiąt punktów. Krótkoterminowi gracze powinni natomiast wstrzymać się z kupowaniem akcji na obecnych poziomach. Biorąc pod uwagę nadchodzącą korektę, będą mieli okazję, by zrobić to po trochę lepszych cenach.