Sejm, uchwalając niedawno ustawę Prawo o ruchu drogowym, ograniczył dopuszczalną prędkość na terenie zabudowanym do 50 km na godzinę. Argumentem za było zmniejszenie liczby wypadków na drogach. Z tym stanowiskiem nie zgodziła się izba wyższa parlamentu. Według senatorów, redukcja prędkości zwiększy jedynie korki na ulicach. Senat wprowadził więc poprawkę, przewidującą utrzymanie dozwolonej prędkości 60 km na godzinę.
Z tym stanowiskiem zgadza się część opozycji. - Należy stanowić takie prawo, które będzie respektowane. Doświadczenie pokazuje, że przepis ograniczający prędkość do 50 km na godzinę respektowany nie będzie. Zgadzamy się ze stanowiskiem Senatu, że od ustawodawcy należy oczekiwać realizmu - powiedział wczoraj poseł Andrzej Markowiak z PO. Dodał, że ograniczenie prędkości doprowadzi do większej emisji spalin i zanieczyszczenia środowiska.
Stanowisko PO popiera również klub PSL i LPR. Nie wiadomo, czy jednak ich głosy wystarczą, bo za ograniczeniem prędkości do 50 km na godzinę opowiedziały się wcześniej kluby SLD, UP, SDPL oraz PiS.
PAP