Reklama

Ile kosztuje kilometr autostrady

Ministerstwo infrastruktury grozi, że zerwie umowę koncesyjną ze spółką Gdańsk Transport Company (GTC), koncesjonariusza autostrady A-1. Powodem jest zbyt wysoka cena. Tymczasem Autostrada Wielkopolska chce zbudować zachodni odcinek A-2 jeszcze drożej.

Publikacja: 22.04.2004 09:27

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych dementowała wczoraj doniesienia, że GTC straciło już koncesję. - Nie rekomendujemy jedynie umowy w takiej formie, jaką chce spółka - tłumaczy nam Andrzej Maciejewski, rzecznik Dyrekcji. Według GDDKiA, konsorcjum wyceniło budowę pierwszego fragmentu autostrady Gdańsk-Grudziądz na 530 mln euro (ok. 5,75 mln euro za 1 km). Rząd godzi się maksymalnie na 400 mln euro. Wskazuje przy tym na niskie ceny, które zaproponowały firmy walczące o przetargi na budowę pięciu odcinków autostrady A-2 między Koninem a Strykowem. Wczoraj dokonano otwarcia dokumentów. Oferenci (m.in. Budimex-Dromex, Strabag, Skanska, NESCO) zadeklarowali ceny nierzadko mniejsze od 3 mln euro za kilometr. - Pokazuje to, że mamy w sporze z GTC rację - mówi rzecznik GDDKiA.

Ceny bywają różne

Tymczasem inny koncesjonariusz, Autostrada Wielkopolska, żąda wyższej ceny. Jej prezes Andrzej Patalas oświadczył niedawno, że koszty nowego odcinka autostrady z Nowego Tomyśla do Świecka wyniosą ok. 6 mln euro za kilometr. - Nasze studia wykazały, że właśnie taka cena gwarantuje nam opłacalność, ale ostateczne decyzje jeszcze w tej sprawie nie zapadły - wyjaśnia Zofia Kwiatkowska, rzecznik prasowy spółki. Czy wobec tego rząd zrezygnuje z usług również tej firmy? - Nie ukrywamy, że ta cena wydaje się nam również zbyt wysoka, będziemy negocjować. Ale atmosfera rozmów w przypadku A-2 jest dużo lepsza, jest skłonność do obniżania ceny i wzięcia na siebie ryzyka związanego z inwestycją. Nie ma więc nic takiego, co kazałoby w tym przypadku odebrać AW koncesję - wyjaśnia Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury. - Na pewno jednak nie dopuścimy, aby jeden zespół resortowy zaaprobował 6 mln euro za kilometr, a drugi domagał się dużo niższej ceny, lecz trzeba pamiętać, że między tymi inwestycjami mogą być duże różnice w kosztach - dodaje.

Albo obniżka,

albo brak koncesji

Reklama
Reklama

O różnicach między A-1 i A-2 mówią także specjaliści z GTC. Twierdzą tylko, że to A-1 jest kosztowniejsza, ponieważ pomorski teren wymaga zużycia większej ilości materiału na przygotowanie podłoża. Argumentują również, że ich inwestycja znajduje się 300 km dalej od źródeł surowców niż A-2. - Na cenę 400 mln euro na pewno nie przystaniemy - zapewnia Bernard Pisarski, dyrektor handlowy GTC. Co wtedy?

- Generalna Dyrekcja wystąpi w takiej sytuacji do ministra infrastruktury z wnioskiem o odebranie koncesji. Podejmie on decyzję, która trafi na obrady Rady Ministrów - twierdzi wiceminister Piłat. Kiedy to się może stać? - Czas na negocjacje się skończył, za 2-3 tygodnie zdecydujemy ostatecznie - dodaje. GTC zapewnia jednak, że żadnych rozmów nie prowadził. - Ostatnie spotkanie mieliśmy w styczniu, a do listopada ubiegłego roku nikt nie kwestionował proponowanej przez nas ceny - twierdzi Bernard Pisarski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama