Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych dementowała wczoraj doniesienia, że GTC straciło już koncesję. - Nie rekomendujemy jedynie umowy w takiej formie, jaką chce spółka - tłumaczy nam Andrzej Maciejewski, rzecznik Dyrekcji. Według GDDKiA, konsorcjum wyceniło budowę pierwszego fragmentu autostrady Gdańsk-Grudziądz na 530 mln euro (ok. 5,75 mln euro za 1 km). Rząd godzi się maksymalnie na 400 mln euro. Wskazuje przy tym na niskie ceny, które zaproponowały firmy walczące o przetargi na budowę pięciu odcinków autostrady A-2 między Koninem a Strykowem. Wczoraj dokonano otwarcia dokumentów. Oferenci (m.in. Budimex-Dromex, Strabag, Skanska, NESCO) zadeklarowali ceny nierzadko mniejsze od 3 mln euro za kilometr. - Pokazuje to, że mamy w sporze z GTC rację - mówi rzecznik GDDKiA.
Ceny bywają różne
Tymczasem inny koncesjonariusz, Autostrada Wielkopolska, żąda wyższej ceny. Jej prezes Andrzej Patalas oświadczył niedawno, że koszty nowego odcinka autostrady z Nowego Tomyśla do Świecka wyniosą ok. 6 mln euro za kilometr. - Nasze studia wykazały, że właśnie taka cena gwarantuje nam opłacalność, ale ostateczne decyzje jeszcze w tej sprawie nie zapadły - wyjaśnia Zofia Kwiatkowska, rzecznik prasowy spółki. Czy wobec tego rząd zrezygnuje z usług również tej firmy? - Nie ukrywamy, że ta cena wydaje się nam również zbyt wysoka, będziemy negocjować. Ale atmosfera rozmów w przypadku A-2 jest dużo lepsza, jest skłonność do obniżania ceny i wzięcia na siebie ryzyka związanego z inwestycją. Nie ma więc nic takiego, co kazałoby w tym przypadku odebrać AW koncesję - wyjaśnia Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury. - Na pewno jednak nie dopuścimy, aby jeden zespół resortowy zaaprobował 6 mln euro za kilometr, a drugi domagał się dużo niższej ceny, lecz trzeba pamiętać, że między tymi inwestycjami mogą być duże różnice w kosztach - dodaje.
Albo obniżka,
albo brak koncesji