Nowe przepisy, które mają znacząco zwiększyć konkurencję w sektorze telekomunikacyjnym, powinny być wdrożone do lipca zeszłego roku. Tak uzgodniono w 2002 r. Pomimo dwóch formalnych ostrzeżeń, sześć państw - Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Grecja i Luksemburg - dotąd nie wprowadziło całości przepisów. Najmniej do nadrobienia mają Francja i Holandia, ale tak jak pozostałe kraje staną przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości ze względu na pozew złożony wczoraj przez Komisję.
W Unii regułą jest, że niektóre państwa opóźniają procesy legislacyjne dotyczące wspólnotowego prawa. Prym w tym wiodą Niemcy, Francuzi i Belgowie. Rzadko jednak dochodzi do poślizgu ze strony tylu krajów równocześnie i w tak istotnej kwestii.
"Brak przejrzystych przepisów opóźnia inwestycje i ograbia przedsiębiorców i konsumentów z korzyści z reform. Dzieje się to w szczególnie krytycznym momencie dla sektora telekomunikacyjnego i całej gospodarki i dlatego Komisja jest zmuszona podjąć takie kroki" - wyjaśnia w wydanym oświadczeniu Erkki Liikanen, komisarz ds. przedsiębiorczości i społeczeństwa informacyjnego, któremu podlega telekomunikacyjna branża. Uzgodnione trzy lata temu przepisy mają ułatwić firmom wchodzenie na telekomunikacyjny rynek i dają większe uprawnienia krajowym urzędom nadzoru. Zwiększają ponadto prawa konsumentów.
Pozew złożony przez komisję zyskał poparcie Europejskiego Stowarzyszenia Konkurencji w Telekomunikacji (ECTA), które reprezentuje takie spółki, jak Cable and Wireless czy MCI. Członkom ECTA łatwiej będzie konkurować z europejskimi gigantami - m.in. Deutsche Telekomem i France Telecomem - gdy nowe regulacje zostaną wreszcie wprowadzone.