Novartis, numer trzy w branży farmaceutycznej w Europie, domagał się wcześniej neutralnej postawy francuskiego rządu, który mocno nalegał na fuzję Aventisu z Sanofi. Premier Jean-Pierre Raffarin wyraźnie stwierdził, że preferuje tę transakcję, gdyż pozwoli zachować kontrolę nad krajowym przemysłem farmaceutycznym. - W negocjacjach weźmiemy pod uwagę wszystkie uzasadnione obawy rządu Francji, dotyczące prac badawczych, zatrudnienia i dostępu do szczepionek - zapewnił wczoraj Raymund Breu, dyrektor finansowy Novartisu. Analitycy podkreślają, że rząd na razie nie zmienił stanowiska i Szwajcarzy będą potrzebowali mocnych argumentów, by przekonać ministrów do fuzji. - Nie rozmawialiśmy jeszcze ani o cenie, ani o innych warunkach połączenia - mówił Breu.

Jeśli Novartis kupi Aventis, stanie się drugą największą firmą farmaceutyczną na świecie, po amerykańskim Pfizerze. W segmencie leków na raka byłby liderem. Szwajcarski koncern nie wprowadził na rynek w zeszłym roku żadnego ważnego nowego specyfiku. Łącząc się z Aventisem zyskałby sztab marketingowców w USA w sile ponad 4 tys. ludzi, którzy pomogliby mu zwiększać sprzedaż już produkowanych medykamentów. Wczoraj Novartis poinformował, że w minionym kwartale z rynku amerykańskiego uzyskał 40% przychodów, które łącznie wyniosły 6,64 mld USD.

Aventis, który siedzibę ma w Strasburgu, odrzucił ofertę Sanofi w gotówce i akcjach, obecnie wycenianą na 56,70 euro za papier (w sumie 45 mld euro), uznając ją za zbyt niską (wczoraj akcjami Aventisu handlowano po 65 euro). Obawiał się ponadto, że nieuregulowane kwestie co do patentu na stosowany w leczeniu miażdżycy lek Plavix produkowany przez Sanofi mogą całą transakcję czynić zbyt ryzykowną dla akcjonariuszy. Analitycy twierdzą, że po wczorajszej deklaracji Novartisu Sanofi najpóźniej za trzy-cztery tygodnie podniesie ofertę.

Bloomberg