Do tej pory na zachodnich przejściach ustawiały się wielokilometrowe kolejki TIR-ów. Firmy wysyłały wszystko, co mogły. Chciały wykorzystać ostatnie chwile, kiedy zwrot VAT-u na eksportowane towary następował jeszcze według sprawdzonych zasad. Przedsiębiorcy wątpili, że urzędy podatkowe zdołają się uporać z rejestracją tzw. europejskich numerów NIP. Nie byli też pewni, czy podatek będzie zwracany w terminie.
O tym, że firmy zdążą zapewnił wczoraj Wiesław Czyżowicz, wiceminister finansów i szef Służby Celnej. - Każdy, kto zechce dokonać odprawy według starych zasad, będzie to mógł uczynić. Wystarczy, aby znalazł się w kolejce na granicy przed północą 1 maja. Każdej takiej osobie wydamy specjalny bilecik, który pozwoli na odprawę wg przepisów sprzed akcesji. Nawet, jeżeli kolejka będzie miała 50 km - powiedział wiceminister.
A odprawić się wcześniej warto. Formalnie urzędy skarbowe będą miały 60 dni na zwrot VAT-u, a więc tyle, ile do tej pory. Ale w praktyce podatek zwracany jest eksporterom wcześniej, po około 2 tygodniach. Od 1 maja czas ten może się jednak wydłużyć. - Przedsiębiorcy muszą zdać sobie sprawę z tego, że urzędy skarbowe czekać będą na odpowiednie poświadczenia od ich unijnych kontrahentów. Dodatkowe spiętrzenia powstaną również w wyniku błędnego wypełniania tych dokumentów. Mamy jednak nadzieję, że wszystko wróci do normy pod koniec roku - powiedział szef Służby Celnej.
Okazuje się też, że w ostatnich dniach kolejki TIR-ów na granicach zmniejszyły się do kilku godzin oczekiwania. Co się stało? - Po raz pierwszy w historii przez cały weekend pracowały wszystkie polskie i niemieckie służby celne. Usprawniliśmy również elektroniczny system zgłoszeń celnych - tzw. CELINA. Dzięki temu zgłoszenie zajmuje kilka minut, a nie jak kiedyś - godzinę - poinformował wiceminister Czyżowicz.
Podania