W trakcie rozpoczynającego się dzisiaj posiedzenia Sejmu posłowie będą głosować nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra skarbu Zbigniewa Kaniewskiego. Posłem sprawozdawcą jest Ludwik Dorn, przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Wniosek o odwołanie ministra jest ostatnim punktem zaplanowanego wstępnie porządku obrad. Wynika z niego, że wcześniej posłowie zajmą się czterema projektami uchwał w sprawie skrócenia kadencji Sejmu, zgłoszonymi przez posłów Ligi Polskich Rodzin, PiS, Samoobrony oraz Platformy Obywatelskiej. Ich pierwsze czytanie planowano wstępnie na piątek.
Opozycja za dymisją
Warto przypomnieć, że dwa dni później - 2 maja br., według wcześniejszych zapowiedzi, premier Leszek Miller zamierza wraz z całym rządem podać się do dymisji. Mimo to przedstawiciele opozycji chcą głosować za odwołaniem Z. Kaniewskiego ze stanowiska ministra skarbu. - Będziemy głosować za dymisją, bo sprzeciwiamy się jego polityce wobec największych spółek SP oraz utracie kontroli nad strategicznymi, ze względów bezpieczeństwa energetycznego kraju, firmami - zapewnił nas wczoraj Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący klubu PO. - Poprzemy wniosek o wotum nieufności - potwierdził nam Roman Giertych, wiceprzewodniczący klubu LPR. Dlaczego? - Za kręcenie przy Orlenie, np. powołanie Jana Wagi, prezesa Kulczyk Holding na przewodniczącego rady nadzorczej spółki - wyjaśnił. Dymisji szefa MSP chce również, choć z innych powodów, Andrzej Lepper, przewodniczący klubu Samoobrony. - Ten rząd, mając takie poparcie społeczne, nie ma prawa niczego prywatyzować. Jak najszybciej powinny zostać rozpisane przedterminowe wybory - powiedział. Zapewnił, że wprowadzi przy głosowaniu dyscyplinę. Klub PSL miał zebrać się wczoraj wieczorem. - Wszystko wskazuje na to, że poprzemy wniosek - powiedział nam Zbigniew Kuźmiuk z PSL.
Minister myśli o rezygnacji
Aby odwołać ministra Kaniewskiego, potrzebna jest bezwzględna większość, czyli 50% głosów plus jeden, przy przynajmniej połowie posłów obecnych na sali obrad. Jeśli na głosowanie stawiliby się wszyscy posłowie największych opozycyjnych klubów, to razem zebrałyby się 192 głosy. Za dymisją opowiedzą się też zapewne posłowie kilku kół, np. SKL, ROP czy Domu Ojczystego. To ciągle za mało, aby wygrać głosowanie. Języczkiem u wagi będzie więc Socjaldemokracja Polska. Prezydium klubu miało zebrać się m.in. w tej sprawie wczoraj wieczorem. Część liderów nowej lewicy opowiada się za dymisją obecnego ministra skarbu. - Byliśmy bardzo sceptyczni wobec trybu, w jakim powoływano kolejnych ministrów skarbu, bo przypominało raczej walkę buldogów pod dywanem, niż merytoryczne decyzje. Pan Kaniewski, choć sprawdził się jako przewodniczący komisji nadzwyczajnej, nie jest osobowością, która jest w stanie oprzeć się naciskom osób wyżej politycznie umocowanych, dlatego też uważamy, że nie powinien być ministrem skarbu - powiedział nam Andrzej Celiński, jeden z liderów SdPl. Jeśli prezydium klubu zdecyduje się poprzeć wniosek, wynik głosowania jest raczej przesądzony. Według naszych nieoficjalnych informacji z kierownictwa MSP, z przegraną poważnie liczy się sam minister Kaniewski, dlatego rozważa ponoć złożenie dymisji.