Zgodnie z oczekiwaniami, RPP na wczorajszym posiedzeniu zmieniła nastawienie w polityce monetarnej z neutralnego na restrykcyjne. Może to oznaczać, że jesteśmy na początku cyklu podwyżek stóp procentowych. Rada uczyniła ten krok z uwagi na sygnały płynące ze sfery makroekonomicznej. Widać wyraźnie, że zwiększają się oczekiwania inflacyjne, rekordowo wzrosła produkcja przemysłowa oraz sprzedaż detaliczna. Mamy więc do czynienia z wysoką aktywnością gospodarczą, wzrostem płac oraz wysokimi cenami na poziomie producentów (PPI). Kwestią czasu jest przełożenie się tych czynników na wzrost cen na poziomie konsumentów (CPI). A to już będzie dla Rady wyraźny sygnał, że stopy powinny iść w górę.
Rynek papierów skarbowych od pewnego czasu powrócił to trendu spadkowego. Rentowność obligacji rośnie zarówno pod wpływem doniesień ze sfery ekonomicznej, jak i sfery polityki.
W tej drugiej kwestii sytuacja powoli się wyjaśnia. Rząd Belki raczej nie powstanie, a zatem możliwy jest scenariusz zakładający dalsze poszukiwania sojuszników. Tym razem będzie to zapewne PSL. Znacznie okrojony już plan Hausnera przestaje być projektem reformującym finanse publiczne. Jeśli jeszcze zaniechana zostałaby reforma KRUS, co wydaje się prawdopodobne w kontekście rządu, który miałby poparcie PSL, z planu Hausnera zostanie tylko nazwa. Trudno się zatem dziwić, że w takich okolicznościach mamy do czynienia ze wzrostem rynkowych stóp procentowych, jak i zmianą nastawienia w polityce monetarnej.
Rynek akcji zdaje się nie dostrzegać zagrożeń i zachowuje się w miarę stabilnie. W dalszym ciągu mamy do czynienia z umocnieniem małych i średnich spółek. Hossa na tym rynku zdaje się nie mieć końca, a inwestorzy wyszukują coraz to nowe branże, które nie uczestniczyły do tej pory we wzroście. Fundamenty zeszły na drugi plan, dlatego idące w górę ceny akcji w wielu przypadkach są nieuzasadnione.
Unikaj: