W kiepskich nastrojach rozpoczęli środowe notowania inwestorzy na giełdach amerykańskich. Ich niepokój wzbudziły doniesienia z Iraku, gdzie znów dochodzi do ostrych starć, w których giną amerykańscy żołnierze. Paradoksalnie giełdowi gracze boją się też zaplanowanej na jutro publikacji danych dotyczących wzrostu gospodarczego w I kwartale. Specjaliści prognozują, że PKB USA zwiększył się aż o 5%, a to oznacza, że Fed może szybciej podnieść stopy procentowe. Te niepokoje odsunęły w cień wyniki finansowe publikowane wczoraj przez spółki, które znów na ogół były lepsze od przewidywań. Pozytywnie zaskoczyła m.in. największa sieć restauracji szybkiej obsługi - McDonald's. Jej akcje zdrożały przed południem o 1,7%. Mimo to do godz. 22.00 naszego czasu główne wskaźniki wyraźnie spadały. Dow Jones Industrial Average stracił 1,29%, a Nasdaq Composite obniżył się o 2,17%.
Tymczasem spółki europejskie, w przeciwieństwie do amerykańskich, niemile zaskoczyły inwestorów kwartalnymi raportami. Na przykład akcje niemieckiego koncernu Siemens staniały wczoraj prawie o 4%, gdy okazało się, że zanotował niższą od oczekiwanej sprzedaż w II kwartale roku obrachunkowego. Ten sam czynnik spowodował przecenę walorów holenderskiego Unilevera (-6,6%) i szwedzko-fińskiej spółki TeliaSonera (-4,7%). Staniały nawet akcje ABN Amro, który poinformował o wzroście zysku o 35%. A tłumaczono to faktem, że bank z Holandii nie podał klarownej prognozy wyników na bieżący rok. Podobnie było w przypadku francuskiego producenta cementu - Lafarge (-1,9%), choć poinformował o wzroście sprzedaży. Zdecydowanie sprzedawano też papiery firm górniczych, na czele z brytyjskim koncernem BHP Billiton (-3,8%). To efekt obaw, że może dojść do osłabienia popytu na rynku chińskim. Zniżkę na giełdach europejskich utrwaliły jeszcze doniesienia z USA. W efekcie londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił w środę 1,12%, frankfurcki DAX obniżył się o 1,65%, a paryski CAC-40 zniżkował o 1,57%.