Najwyższe od trzech i pół roku notowania na rynku naftowym skłoniły w czwartek jego uczestników do realizacji zysków. W konsekwencji ropa zaczęła tanieć, reagując również na informacje o wstrzymaniu przez czołowe banki chińskie kredytów dla przedsiębiorstw. Spodziewane osłabienie aktywności ekonomicznej w Chinach może bowiem zmniejszyć popyt na paliwa płynne w kraju, który zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem ich zużycia. W zeszłym roku Chiny wyprzedziły Japonię dzięki zwiększonemu popytowi na benzynę oraz olej opałowy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna przewidywała niedawno, że bieżący rok przyniesie tam 13-proc. wzrost zużycia ropy naftowej, do 6,2 mln baryłek dziennie. Jednak perspektywa wolniejszego wzrostu gospodarczego może postawić pod znakiem zapytania tę prognozę.
W środę uczestnicy rynku naftowego nie zwrócili uwagi na ten istotny czynnik, gdyż byli zaabsorbowani danymi o zapasach ropy i benzyny w USA. Toteż znalazł on odbicie w notowaniach dopiero wczoraj. Ich zniżce sprzyjała też świadomość, że większe rezerwy ropy w Stanach Zjednoczonych zapewniają odpowiednie dostawy do rafinerii w okresie wzmożonej produkcji benzyny.
W Londynie baryłka gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała po południu 34,12 USD, wobec 34,31 USD w końcu sesji środowej.
Notowania złota spadały najpierw wobec obaw, że zapowiadane przez rząd chiński schłodzenie koniunktury w tamtejszej gospodarce zmniejszy popyt na ten kruszec. Dostawy do Chin zajmują ważne miejsce w światowym bilansie złota, gdyż kraj ten jest trzecim pod względem wielkości producentem biżuterii. W ciągu dnia tendencja zniżkowa została jednak odwrócona, gdyż wiadomość o wolniejszym niż oczekiwano wzroście w gospodarce amerykańskiej pobudziła spadek kursu dolara do euro. Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w czerwcu zdrożało o 0,70 USD, do 386,60 USD za uncję.
Tymczasem notowania miedzi odrabiały straty z poprzedniego dnia, gdy perspektywa mniejszego popytu w Chinach spowodowała 5,5-proc. spadek. W czwartek inwestorzy dużo chętniej kupowali, zachęceni niską ceną. Efektem była zwyżka notowań, do której przyczyniły się też amerykańskie dane makroekonomiczne. Mniejszy niż przewidywano wzrost PKB sprawił bowiem, że na dalszy plan odsunięto obawy przed ewentualną podwyżką stóp procentowych w USA. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi w kontraktach trzymiesięcznych płacono 2618 USD, wobec 2580 USD dzień wcześniej.