Projekt ustawy o IKE - przyjęty w kwietniu przez Sejm - zakłada, że posiadacze kont emerytalnych będą mogli odkładać rocznie kwotę stanowiącą 150% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. To maksymalny limit "wpłat" na konta.
Co to znaczy? W słowniczku zamieszczonym w projekcie ustawy czytamy, że na "wpłatę" składają się środki pieniężne oraz "pożytki z papierów wartościowych zgromadzonych na IKE". Te ostatnie to dywidendy i odsetki od obligacji, jakie będą wypłacane uczestnikom IKE.
Wynika z tego, że inwestorzy, którzy w ramach kont emerytalnych kupią akcje i obligacje, będą mieli mniejszy limit wpłat gotówkowych od tych, którzy wybiorą inną formę IKE (np. jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, które nie są papierami wartościowymi).
W tym roku limit "wpłat" na konta emerytalne wynosiłby 3 435 zł. Gdyby inwestor postanowił przeznaczyć tę sumę na zakup pięcioletnich obligacji skarbowych, mógłby nabyć 34 papiery. Pięciolatki sprzedawane w kwietniu przez Ministerstwo Finansów są oprocentowane na poziomie 6,5%. Suma odsetek od 34 obligacji wynosi 221 zł. Można więc przyjąć, że o tyle powinien być obniżony limit wpłat gotówkowych na IKE tego inwestora.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja uczestników, którzy zamiast samodzielnie kupować obligacje - w ramach IKE - wpłacają pieniądze do funduszy obligacji. Fundusze te też otrzymują odsetki od posiadanych w portfelu obligacji. Nie zaniżają one jednak kwoty wpłat na IKE uczestników funduszu. Mają oni prawo do całego limitu, czyli w tym roku 3 435 zł.