- Ruch na rynku we wtorek był bardzo duży. Złoty zyskał na wartości - relacjonuje Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. - To efekt osłabienia dolara na rynkach światowych. Wcześniej inwestorzy kupowali amerykańską walutę w oczekiwaniu na podwyżkę stóp procentowych w USA. We wtorek - przed decyzją Rezerwy Federalnej - realizowali zyski.
- Na krajowym rynku widoczni byli przede wszystkim spekulanci. Grali na umocnienie naszej waluty - twierdzi M. Bilbin. Jego zdaniem nie miało to związku z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Po południu dolar kosztował 3,94 zł, wobec 4 zł na otwarciu rynku.
Dobry nastrój panował też wczoraj na rynku obligacji. Ceny naszych papierów poszły do góry, powodując spadek rentowności (dochodowość pięciolatek, najchętniej kupowanych przez inwestorów zagranicznych obniżyła się w ciągu dnia do 7,26% z 7,34% w porannym handlu). Dlaczego? - Inwestorzy pozytywnie ocenili gabinet Marka Belki. Poza tym, w poniedziałek wzrosły ceny obligacji na świecie - mówi Tomasz Sikora, szef dealerów papierów dłużnych w BRE Banku. Jego zdaniem, mamy obecnie "korektę trendu spadkowego". - Rentowność polskich obligacji powinna się jeszcze obniżyć - twierdzi. - Nie ma to jednak związku z akcesją. Bo to nie jest dla rynku żadna nowość - dodaje.
Entuzjazmu nie było natomiast widać na rynku akcji. Najważniejsze indeksy warszawskiej giełdy, WIG i WIG20, zyskały po 0,6%.