Sprzedającymi (po 225 tys. sztuk, czyli po 2,4% kapitału) byli Sławomir Bąkowski, szef rady nadzorczej oraz Agnieszka Bąkowska, wiceprzewodnicząca rady i żona prezesa spółki. Cena transakcji to 5 zł za akcję.

- Dla firmy nadeszły dobre czasy, co widać po osiąganych wynikach. Przez długi czas inwestorzy bardzo mało interesowali się spółką, bo główną jej bolączką była niska płynność obrotu na parkiecie - mówi S. Bąkowski o spółce zajmującej się m.in. sprzedażą wózków widłowych i regałów magazynowych. Uważa, że sprzedaż przez niego części akcji (pod koniec kwietnia pozbył się też 100 tys. papierów), jak i przez spółkę zależną ZUT-Wandaleks (ponad 1 mln szt., czyli prawie 11% kapitału) przyczyniają się do podwyższenia rynkowej wyceny Wandaleksu i ożywienia handlu. W ostatnim miesiącu średni wolumen przekroczył 92 tys. sztuk, podczas gdy kwartał wcześniej na sesji właściciela zmieniało najczęściej kilkaset akcji. - Nie mam planów wyjścia ze spółki, uważam, że ma bardzo dobre perspektywy rozwoju. Nie mogę natomiast wykluczyć, że jeśli będzie odpowiednie zainteresowanie i oferta - odsprzedam część akcji - twierdzi S. Bąkowski.

Największymi akcjonariuszami Wandaleksu są Sławomir i Dariusz Bąkowscy - każdy z nich ma ok. 3,4 mln akcji, stanowiących 36% kapitału. Prognozy grupy na bieżący rok to 74,3 mln zł przychodów (wzrost o 25% w porównaniu z 2003 r.) i ponad 3,1 mln zł zysku netto (więcej o 114%). - Nasze prognozy są dość ostrożne. Pozytywny wpływ, poza sytuacją rynkową, powinna przynieść sprzedaż giełdowych akcji przez ZUT-Wandaleks, co wcześniej nie było brane pod uwagę. Dało to spółce zależnej zysk, jak i środki na bieżące funkcjonowanie - twierdzi S. Bąkowski.