Najwyższa Izba Kontroli w przygotowywanym raporcie skrytykowała warunki, które wynegocjował polski rząd, podpisując protokół dodatkowy do umowy o dostawy gazu z Rosji - poinformowała wczorajsza "Rzeczpospolita". Podpisany w lutym 2003 roku aneks redukował dostawy rosyjskiego surowca o 35% w stosunku do właściwej umowy podpisanej w 1993 roku przez rząd Hanny Suchockiej. Kontrolerzy Izby twierdzą, że wynegocjowane warunki utrudnią dywersyfikację źródeł gazu dla Polski. Zarzuty Izby mają dotyczyć również zbyt niskich cen za transfer rosyjskiego surowca.

Innego zdania jest były wicepremier Marek Pol. - Dzięki renegocjacji umowy uratowaliśmy Polskę przed katastrofą gazową. Nikt bowiem wcześniej nie podejmował prób redukcji zbyt dużych ilości zakontraktowanego gazu. To właśnie teraz możliwości dywersyfikacji się zwiększą - powiedział wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji. Marek Pol potwierdził, że nie podpisał protokołu z kontroli, ponieważ pracownicy NIK naruszyli - w jego opinii - zasady bezstronności i rzetelności, m.in. myląc techniczne normy rosyjskie i polskie.

Z argumentem, że Rosjanom zaoferowano zbyt niskie stawki za przesył gazu (mają spadać stopniowo z 2,74 do 1 dolara za 1000 m3 za 100 km), nie zgadza się także Urząd Regulacji Energetyki. - Porównywalne stawki europejskie wynoszą odpowiednio od 1 do 5,5 euro - powiedział prezes Urzędu Leszek Juchniewicz. Według URE, podwyższenie stawek groziłoby również wzrostem cen gazu w Polsce (PGNiG odbiera ok. 2,9 mln m3 surowca od EuRoPol Gazu, który odpowiada za transfer).