Szef EBC Jean-Claude Trichet i 17 pozostałych członków rady banku na wyjazdowym posiedzeniu w Helsinkach postanowiło wczoraj nie zmieniać stóp procentowych. EBC w czerwcu ub.r., po siedmiu redukcjach w ciągu 2 lat, ustalił je na poziomie 2%, najniższym od 60 lat. W ciągu ostatniego miesiąca opublikowano co najmniej sześć raportów potwierdzających przekonanie EBC, że tempo wzrostu gospodarczego w regionie stopniowo poprawia się. W kwietniu odnotowano rozwój zarówno produkcji przemysłowej, jak i usług, co poprawiło nastroje przedsiębiorców. Jedynym zagrożeniem dla silniejszego przyspieszenia pozostaje niechęć konsumentów do zwiększania wydatków.
O decyzji EBC, poza oznakami ożywienia gospodarczego, przesądziły też spekulacje o możliwości podniesienia stóp w Stanach Zjednoczonych i szybszy wzrost cen konsumpcyjnych w strefie euro. Stopa inflacji, która według założeń EBC nie powinna przekraczać 2%, w kwietniu osiągnęła właśnie ten poziom. W marcu wynosiła 1,7%.
W komunikacie po wtorkowym posiedzeniu Komitetu Rynku Otwartego, Fed wycofał się z marcowych deklaracji zachowania "cierpliwości" przy podnoszeniu stóp. Porzucił też pogląd, że ryzyko deflacji wciąż istnieje, ale uznał, że inflacja nie przyspieszyła jeszcze na tyle, by uzasadniać podwyżkę. Nie zmieniły stóp na ostatnich posiedzeniach również banki centralne Korei Południowej i Australii.
Z niedawnych wypowiedzi kilku członków rady EBC wynika, że jest ona przywiązana do prognozy "łagodnego" ożywienia w strefie euro, czemu ma sprzyjać szybki wzrost światowej gospodarki. Natomiast kwestią kluczową dla polityki monetarnej banku pozostają działania zmierzające do poprawy wciąż bardzo słabego popytu wewnętrznego. Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych w Niemczech nie rosną od I kw. ub.r. Stopa bezrobocia od ponad roku utrzymuje się na poziomie 8,8%. Zaufanie konsumentów w strefie euro nie zmieniło się w kwietniu od trzech miesięcy.
Takich problemów nie ma pozostająca poza strefą euro Wielka Brytania. Bezrobocie jest tam najniższe od 28 lat, konsumenci zaciągają coraz więcej kredytów i zwiększają wydatki, w produkcji przemysłowej są oznaki wychodzenia ze stagnacji i wreszcie ceny domów wzrosły w kwietniu najszybciej od 10 miesięcy, wbrew prognozom banku centralnego. Jego prezes Mervyn King już w lutym zapowiedział, że bank będzie stopniowo podnosił stopy, jeśli wzrost gospodarczy przyspieszy. I wczoraj Bank Anglii podniósł je o 0,25 pkt proc., do 4,25%.